Ojca już nie było. Nikt nie będzie mu narzucał nakazów, rozkazów i groził wydziedziczeniem. Mógł wrócić tutaj. Na powrót zamieszkać w tej posiadłości. Słowa Roberta były jakby zaproszeniem brata powrotem do tego domu. Tak. Richard jego słowa przyjął z ukrywanym wzruszeniem. Ale nie był na to teraz gotowy. Spojrzał na niego, nie odpowiadając. Potrzebował czasu. Miał dom. Miał dzieci. Dwójka jeszcze chodziła do Instytutu i chciał, aby ukończyli. Choć problemem przepisania ich do Hogwartu nie powinno stanowić problemu, to jednak czarnej magii się tutaj nie nauczą tak dobrze jak tam. W dodatku Richard miał w Norwegii wymarzoną pracę, której tutaj nie dostanie. Osiadł się jakby na długo, z dala od rodzinnego domu, kiedy ojciec go wyrzucił. Z drugiej strony, nie chciał zostawiać Roberta samego.
- Na stałe…Powtórzył, jakby chciał wmówić swojemu mózgowi, że są wolni. Nie ogranicza ich nic. Mógłby ponownie zaproponować Robertowi, zamieszkanie u siebie. Ale wiedział, że ten nie lubi tamtejszych warunków pogodowych. Surowa zima przychodząca już jesienią, a odchodząca w połowie wiosny. Ciągłe zamiecie i niskie temperatury. Lata z kolei łagodne, choć nie bywają upalne.
- Tak.
Odpowiedział na pytanie brata, które wyciągnęło go od rozmyślania. Richard oparł się plecami o oparcie fotela, ponownie zaciągając się papierosem. Wszystko jedno jaki alkohol postawi brat. Potrzebują czegoś mocniejszego niż zwyczajna kawa. Czy ten papieros.
- Także tego chciałem. Zamieszkać razem, jako rodzina. Nasze dzieciaki miały siebie na co dzień.
Przyznał, że także miał takie marzenie. Że skoro już musieli zakładać rodziny, to chociaż ich dzieciaki miałyby ze sobą wspaniały kontakt. Wychowywałyby się w tym samym dużym domu. Kamienica miała bardzo wiele pomieszczeń. Pomieściliby się. A gdyby nie, Richard mógłby zamieszkać nieopodal, aby być blisko.
- Wyrzuć to z siebie.
Zauważył, że Robert nie dokończył, co siedziało mu na wątrobie. Nawet jeżeli chodziło o Testament. O Ojca. Jeżeli Richard miał mu pomóc, zostać z nim choćby te parę dni, jak nie tygodni, aby odnalazł się w nowej roli, musiał wiedzieć, co jeszcze go dręczy, wewnętrznie.