07.01.2024, 15:14 ✶
- Nic nie jest nam potrzebne do poznania samych siebie, natomiast wiele rzeczy może okazać się pomocnych przy próbie określenia naszego potencjału. Wszechświat na nas wpływa, to nieuniknione, ale ostateczne decyzje podejmujemy my sami.
Obraziłby się, gdyby wiedział, że ktokolwiek uznałby jego głos za monotonny. Wypracowany przez niego ton należał do jednego z największych dzieł, z których Dolohov był niebywale dumny. Doskonały mówca - tymi słowami chciał być określany i tak sobie utkał życie, aby czarować wypowiedziami nawet tych, którzy podchodzili do jego osiągnięć z niezrozumiałą (przynajmniej przez niego) dozą sceptycyzmu.
Kiedy siedział w tym swoim fotelu, Dolohov wyglądał na kogoś, kto idealnie pasuje do miejsca, w którym się znalazł. Całe to otoczenie zostało wykreowane tak, żeby człowiek czuł się tu rozluźniony, ale aby nie zapominał o autorytecie wróżbity siedzącego naprzeciw. Mężczyzna nijak nie kojarzył się z dowcipnymi zabawami z sabatów, które w większości przypadków się nie sprawdzały, chociaż w młodości nawet on rozkładał tam swoje stoisko i wróżył z ręki (ale Laurent był wtedy pewnie malutki?). Był zawieszony aparycją gdzieś pomiędzy tym celebrytą znanym z bycia absolutnie wszędzie a jakimś takim mugolskim profesorem, który zbierał i zbierał kolejne informacje, przetwarzał je i pozostawał tylko ten jeden znak zapytania w jego egzystencji - czy pod jej koniec dokona jakiegoś przełomu, czy pozostanie kimś, kto wiedział bardzo dużo, ale ostatecznie nie odkrył niemal nic?
- Patrząc prawdzie w oczy - wiele w naszym życiu zależy od tego, w jakich okolicznościach się urodziliśmy. W zamożnej, czy zubożałej rodzinie? Jako mugolskie dziecko pasterzy zamieszkujące górską wioskę gdzieś daleko za Żelazną Kurtyną, albo jako potomek znamienitej rodziny czarodziejów, z silnym potencjałem magicznym zapisanym głęboko w genach. Nikt, kto się przynajmniej minimalnie orientuje w społeczeństwie, nie powie mi, że rodzimy się z równymi szansami. Nie w świecie, w którym jedne dzieci wyciągane są na piedestał, a drugie rodzą się na ulicy i są karane za wybranie ścieżki przestępczej lub żebractwo, chociaż niekoniecznie dana jest im jakaś alternatywa. To są oczywistości, ale tego jest więcej. Pan urodził się w Brytanii, w kwietniu. Można bez cienia odwagi założyć, że już w okresie niemowlęctwa dużo czasu spędził pan na dworze. Niech pan zamknie oczy i się w to wczuje. Świeże powietrze przecinane wiosennym deszczem, słońce wysuwające się zza chmur, śpiew ptaków. Ale gdyby urodził się pan w grudniową noc gdzieś głęboko w Rosji - nie użył nazwy „Związek Radziecki”, co raczej nie budziło dużego zaciekawienia, wszak w Anglii roiło się od uciekinierów z tych stron, rosyjskich oligarchów i ich potomków, którzy uciekli od rewolucji bolszewickiej i nie pałali szczególną sympatią do komunistów - powietrze gryzłoby od dymu kominów, przez większość dnia byłoby ciemno, matka wystawiłaby pana w kołysce na dwór po to, żeby się pan zahartował, bo jak się pan nie zahartuje w niemowlęctwie, to później będzie pan wiecznie chory. I to są pierwsze bodźce, jakich doświadcza się poza jej brzuchem. Dużo osób macha ręką i mówi - jakież to ma znaczenie, skoro nic nie pamiętamy z okresu niemowlęctwa, ale przecież jako małe dzieci pamiętaliśmy. To się w nas zapisało tak samo jak wszystkie lęki i najbardziej skrywane, nawet przed nami samymi potrzeby duszy. Te pierwsze bodźce, ciepło słońca spływająca na rumiane policzki, lub gryzący je mróz skraju świata - nietrudno jest uwierzyć w to, że wyryły w nas jakieś ścieżki, nauczyły nas pierwszych w życiu lekcji. Teraz trzeba iść o krok dalej - przyznać się przed sobą, że wszystko, co nas otacza, posiada energię. Ah, energia! To dopiero temat na czasie, w świetle ostatnich wydarzeń z Beltane rzecz jasna. Siła krążąca w nas, budująca rzeczywistość, napędzająca cykl roku. - Pierwszy raz w tej wypowiedzi uśmiechnął się, chociaż wszystko to wypowiedział dość ujmująco, gestykulując i plotąc to wszystko tak, jakby opowiadał coś niebywale ciekawego, a nie wstęp do pamfletu równającego z ziemią wszystkich astrologów, którzy nie wiedzieli tak dużo jak on. - Nie wytłumaczę tu panu w jedno spotkanie wszystkich zawiłości fizyki i nie uznaję też tego za konieczność, ale gwarantuję panu, że nawet niemagowie zdają sobie sprawę z siły, jaka drzemie w planetach. Sam w sobie księżyc - jak wiele tajemnic potrafi skrywać - on również ryje w nas te potencjalne ścieżki tak jak to słońce i światło tak jak to zimno i ciemność, jak bogactwo i bieda, miłość matczyna i jej braki. Ludzie zwykli ignorować go tylko dlatego, że przez większość czasu nie da się tego poczuć.
A jednak kiedy robiło się naprawdę źle, wszyscy czarodzieje odwracali swoje twarze ku niebu. To tam właśnie szukali wstawiennictwa, jakby nagle wszystko, co powiedział, co musiał udowadniać latami głębokich i żmudnych badań, było największą z oczywistości - czymś zapisanym w prawach natury jak oddychanie. Banda debili i hipokrytów. Nie wstydził się takiego myślenia.
- Mówi pan: bez pewnego pułapu samoświadomości można wyciągnąć z astrologii i numerologii mniej, niż się powinno. Ja mówię: w rozumieniu takich zjawisk nie pomagają nam ani nasza psychika, ani natura. Oh nie, one tutaj tylko mieszają. Cóż to jest za skomplikowany temat! Nasz umysł nie jest doskonały, zapisano w nim poszukiwanie powiązań pomiędzy tym, co już znamy - mamy więc zdolność nadawania znaczenia i odszukiwania konotacji pomiędzy rzeczami tak wielce nieistotnymi... - Odetchnął głęboko. - Pytam zawsze pełen ciekawości o dotychczasowe doświadczenia moich klientów, bo zwykli oni porównywać moje wypowiedzi do szarlatanów specjalizujących się nie w nauce, a w zimnym odczycie. - Tak to zaakcentował, jakby był to termin, który powinno się znać. - Oszuści po prostu uwielbiają korzystać z takiego efektu Forera lub Barunma, panu być może znanego jako efekt horoskopowy, ich wróżby to ogólniki, czajenie się jak drapieżca na zwierzynę. Zaczynają od oczywistości - od rzeczy, które można przypisać tak naprawdę do każdego i zaczynają tworzyć te połączenia, najczęściej pozytywne, one do nas trafiają najszybciej. Dla słabego umysłu to sytuacja beznadziejna. Bo jeżeli ktoś nie wie osobie nic, uzna ten opis z gazetki za najświętszą z objawionych prawd i będzie traktował ją jako swój niepodważalny opis, a ktoś bardziej świadomy może przez to przekreślić prawdziwe, naukowe dokonania. - Jego dokonania, oczywiście.
Obraziłby się, gdyby wiedział, że ktokolwiek uznałby jego głos za monotonny. Wypracowany przez niego ton należał do jednego z największych dzieł, z których Dolohov był niebywale dumny. Doskonały mówca - tymi słowami chciał być określany i tak sobie utkał życie, aby czarować wypowiedziami nawet tych, którzy podchodzili do jego osiągnięć z niezrozumiałą (przynajmniej przez niego) dozą sceptycyzmu.
Kiedy siedział w tym swoim fotelu, Dolohov wyglądał na kogoś, kto idealnie pasuje do miejsca, w którym się znalazł. Całe to otoczenie zostało wykreowane tak, żeby człowiek czuł się tu rozluźniony, ale aby nie zapominał o autorytecie wróżbity siedzącego naprzeciw. Mężczyzna nijak nie kojarzył się z dowcipnymi zabawami z sabatów, które w większości przypadków się nie sprawdzały, chociaż w młodości nawet on rozkładał tam swoje stoisko i wróżył z ręki (ale Laurent był wtedy pewnie malutki?). Był zawieszony aparycją gdzieś pomiędzy tym celebrytą znanym z bycia absolutnie wszędzie a jakimś takim mugolskim profesorem, który zbierał i zbierał kolejne informacje, przetwarzał je i pozostawał tylko ten jeden znak zapytania w jego egzystencji - czy pod jej koniec dokona jakiegoś przełomu, czy pozostanie kimś, kto wiedział bardzo dużo, ale ostatecznie nie odkrył niemal nic?
- Patrząc prawdzie w oczy - wiele w naszym życiu zależy od tego, w jakich okolicznościach się urodziliśmy. W zamożnej, czy zubożałej rodzinie? Jako mugolskie dziecko pasterzy zamieszkujące górską wioskę gdzieś daleko za Żelazną Kurtyną, albo jako potomek znamienitej rodziny czarodziejów, z silnym potencjałem magicznym zapisanym głęboko w genach. Nikt, kto się przynajmniej minimalnie orientuje w społeczeństwie, nie powie mi, że rodzimy się z równymi szansami. Nie w świecie, w którym jedne dzieci wyciągane są na piedestał, a drugie rodzą się na ulicy i są karane za wybranie ścieżki przestępczej lub żebractwo, chociaż niekoniecznie dana jest im jakaś alternatywa. To są oczywistości, ale tego jest więcej. Pan urodził się w Brytanii, w kwietniu. Można bez cienia odwagi założyć, że już w okresie niemowlęctwa dużo czasu spędził pan na dworze. Niech pan zamknie oczy i się w to wczuje. Świeże powietrze przecinane wiosennym deszczem, słońce wysuwające się zza chmur, śpiew ptaków. Ale gdyby urodził się pan w grudniową noc gdzieś głęboko w Rosji - nie użył nazwy „Związek Radziecki”, co raczej nie budziło dużego zaciekawienia, wszak w Anglii roiło się od uciekinierów z tych stron, rosyjskich oligarchów i ich potomków, którzy uciekli od rewolucji bolszewickiej i nie pałali szczególną sympatią do komunistów - powietrze gryzłoby od dymu kominów, przez większość dnia byłoby ciemno, matka wystawiłaby pana w kołysce na dwór po to, żeby się pan zahartował, bo jak się pan nie zahartuje w niemowlęctwie, to później będzie pan wiecznie chory. I to są pierwsze bodźce, jakich doświadcza się poza jej brzuchem. Dużo osób macha ręką i mówi - jakież to ma znaczenie, skoro nic nie pamiętamy z okresu niemowlęctwa, ale przecież jako małe dzieci pamiętaliśmy. To się w nas zapisało tak samo jak wszystkie lęki i najbardziej skrywane, nawet przed nami samymi potrzeby duszy. Te pierwsze bodźce, ciepło słońca spływająca na rumiane policzki, lub gryzący je mróz skraju świata - nietrudno jest uwierzyć w to, że wyryły w nas jakieś ścieżki, nauczyły nas pierwszych w życiu lekcji. Teraz trzeba iść o krok dalej - przyznać się przed sobą, że wszystko, co nas otacza, posiada energię. Ah, energia! To dopiero temat na czasie, w świetle ostatnich wydarzeń z Beltane rzecz jasna. Siła krążąca w nas, budująca rzeczywistość, napędzająca cykl roku. - Pierwszy raz w tej wypowiedzi uśmiechnął się, chociaż wszystko to wypowiedział dość ujmująco, gestykulując i plotąc to wszystko tak, jakby opowiadał coś niebywale ciekawego, a nie wstęp do pamfletu równającego z ziemią wszystkich astrologów, którzy nie wiedzieli tak dużo jak on. - Nie wytłumaczę tu panu w jedno spotkanie wszystkich zawiłości fizyki i nie uznaję też tego za konieczność, ale gwarantuję panu, że nawet niemagowie zdają sobie sprawę z siły, jaka drzemie w planetach. Sam w sobie księżyc - jak wiele tajemnic potrafi skrywać - on również ryje w nas te potencjalne ścieżki tak jak to słońce i światło tak jak to zimno i ciemność, jak bogactwo i bieda, miłość matczyna i jej braki. Ludzie zwykli ignorować go tylko dlatego, że przez większość czasu nie da się tego poczuć.
A jednak kiedy robiło się naprawdę źle, wszyscy czarodzieje odwracali swoje twarze ku niebu. To tam właśnie szukali wstawiennictwa, jakby nagle wszystko, co powiedział, co musiał udowadniać latami głębokich i żmudnych badań, było największą z oczywistości - czymś zapisanym w prawach natury jak oddychanie. Banda debili i hipokrytów. Nie wstydził się takiego myślenia.
- Mówi pan: bez pewnego pułapu samoświadomości można wyciągnąć z astrologii i numerologii mniej, niż się powinno. Ja mówię: w rozumieniu takich zjawisk nie pomagają nam ani nasza psychika, ani natura. Oh nie, one tutaj tylko mieszają. Cóż to jest za skomplikowany temat! Nasz umysł nie jest doskonały, zapisano w nim poszukiwanie powiązań pomiędzy tym, co już znamy - mamy więc zdolność nadawania znaczenia i odszukiwania konotacji pomiędzy rzeczami tak wielce nieistotnymi... - Odetchnął głęboko. - Pytam zawsze pełen ciekawości o dotychczasowe doświadczenia moich klientów, bo zwykli oni porównywać moje wypowiedzi do szarlatanów specjalizujących się nie w nauce, a w zimnym odczycie. - Tak to zaakcentował, jakby był to termin, który powinno się znać. - Oszuści po prostu uwielbiają korzystać z takiego efektu Forera lub Barunma, panu być może znanego jako efekt horoskopowy, ich wróżby to ogólniki, czajenie się jak drapieżca na zwierzynę. Zaczynają od oczywistości - od rzeczy, które można przypisać tak naprawdę do każdego i zaczynają tworzyć te połączenia, najczęściej pozytywne, one do nas trafiają najszybciej. Dla słabego umysłu to sytuacja beznadziejna. Bo jeżeli ktoś nie wie osobie nic, uzna ten opis z gazetki za najświętszą z objawionych prawd i będzie traktował ją jako swój niepodważalny opis, a ktoś bardziej świadomy może przez to przekreślić prawdziwe, naukowe dokonania. - Jego dokonania, oczywiście.
with all due respect, which is none