Wzruszył lekko ramionami na jej pytanie apropo smaków i tego, że może po przemianie się coś zmieniło. No - na pewno zmieniło. o któremu człowiekowi smakowała krew? Nikomu nie mogła smakować. A teraz była jak najwspanialsza ambrozja. Różniła się smakami, zapachem. Potrafiła smakować inaczej w zależności od tego, jakie człowiek prowadził życie i od emocji, które nim targały. Przez strach robiła się taka intensywna, taka... pyszna.
- Nie zauważyłem, żeby się coś zmieniło. - Tak poza krwią. Victoria za to odpaliła swój ciekawski nosek. Nie przeszkadzało mu to, że chciała tę ciekawość zaspokoić. Mówił jej to już, kiedy myślała nad 101 pytań, jakie można zadać krwiopijcy. W każdym razie - dobrze. Bo pierdolnął o tych krewetkach po to, żeby ją czymś zająć. Odczepić jej mózg od tego całego umierania, które na pewno się nie wydarzy. Bo nie. Koronny argument, najlepszy w jego arsenale. - Wolę nie próbować. To się gapi na mnie z talerza. A jak ożyje w moim brzuchu i będzie się chciało przebić przez niego na wolność? - Skrzywił się i jeszcze dla odpowiedniego efektu pomachał palcem przed brzuchem, jakby pokazywał jak się ta mała glizda przedostaje przez jego bebechy i wygląda na zewnątrz. - No niby mnie nie zabije, ale po co ryzykować? - Wiedział, że coś takiego nie może się wydarzyć - przynajmniej ze zwykłymi krewetkami. Nekromentów zaś można posądzić o najbardziej zwyrolskie klątwy. Już raz widział, jak człek zdechł, bo robale zaczęły wypadać ze wszystkich dziur na jego ciele. I w końcu przeżarły się też przez brzuch. Nawet jego wzdrygnęło. - Leet's gooo. - Pokazał gestem rąk na drzwi. - Jak znajdziemy schabowego to go w końcu spróbuje. - Więc trochę liczył na to, że jednak stanie na nim, a nie na owocach morza.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.