• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[08.06.1972] Miłość to słodka trucizna | Sarah i Lorraine

[08.06.1972] Miłość to słodka trucizna | Sarah i Lorraine
moon's favourite poem
and the rest is rust
and stardust
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobniutka, choć wysoka na 177 centymetrów wzrostu, o popielatych włosach. Śmiech przywodzący na myśl świergot ptaków. Śpiewny, uroczy głos. Choroba objawia się u niej srebrnymi tęczówkami i wędrującym rumieniem.

Sarah Macmillan
#2
08.01.2024, 00:34  ✶  
Kowen powitał ją silnym zapachem palonych kadzideł.

- Jesteś pewna, że go chcesz, Lola? Bo ostatnio modliłam się o pokój na świecie i bezpieczny sabat, a później Voldemort zabił tam tyle osób, że ojciec nie nadążał z planowaniem pogrzebów. - Nie zapytała, czy wręczone jej linie przeznaczone były właśnie pogrzebowym wieńcom, tak samo jak nie śmiałaby zapytać, czy szminka zdobiąca jej usta była tą samą, która zdobiła twarze trupów zebranych z Doliny Godryka, chociaż takie właśnie myśli ją nachodziły, kiedy myślała o Lorraine. - Wybacz... czuję się beznadziejnie. - Nie miała po co kłamać. Zresztą, nawet gdyby łgała, to Malfoy nie była ślepa, a Macmillan miała tak podkrążone oczy, jakby w ogóle dzisiaj nie spała, albo... jakby płakała. Prawda leżała po obu stronach - nie spała, bo płakała. Nie miała pojęcia co z tym wszystkim zrobić, a wstydziła się iść do jednej ze swoich kuzynek zerwać rytuał z Charlsem DZIEŃ po tym, jak ojciec oznajmił jej, że wychodzi za mąż za obcego sobie typa. - Wydaje mi się, że ta amoltencja też mi się już nie przyda. To znaczy... znasz mnie, potem zhrobię z niej ciastka. - Ciastka z tą samą wkładką, która zapewne doprowadziła do tego nieszczęsnego wrzucenia wianka na pal... No bo w końcu młody Rookwood wypił jej herbatkę z prądem zaledwie kilkanaście minut przed celebrowaniem zwycięstwa, kiedy znalazł się na jego szczycie najszybciej z grupy rywalizujących z nim młodzieńców.

Odetchnęła, po czym dmuchnęła sobie w grzywkę. Oczywiście nic to nie dało i musiała poprawić to dłonią.

- Chodź - powiedziała, splatając ich palce i prowadząc ją do swojego pokoju. Czasami przesiadywała w którejś z wolnych sal na parterze budynku, ale dzisiaj... nie, dzisiaj żadne wścibskie uszy nie mogły usłyszeć tego, co jej powie. Elegancko urządzone wnętrze było odzwierciedleniem gustu i poczucia estetyki jej matki - nijak nie przypominało chaotycznego, pełnego zdjęć i obrazów domku nad walijskim wybrzeżem, w którym uwielbiała spędzać wolny czas i pracować nad nowymi projektami - tutaj ze ścian był chłód.

Dlatego właśnie Sarah uwielbiała leżeć na łóżku i wpatrywać się w zamontowany tam przez ojca, zaklęty baldachim. Po odłożeniu kwiatów do wazonu pociągnęła Malfoy na materac, żeby mogły wyłożyć się na plecach i spojrzeć w rozgwieżdżone, nocne niebo, jakie towarzyszyło jej przed zaśnięciem. Fakt, że całkowicie zignorowała przygotowane wcześniej smakołyki i drinki stojące na stoliku tuż obok, świadczył o niebywałej powadze sytuacji - szykowała się jedna z tych rozmów. Tych, których nie można było powtarzać innym pod groźbą nierozmawiania ze sobą nigdy więcej.

- Lola... Mój przypadek jest skhajnie beznadziejny. Wiesz, jak podczas sabatu żeśmy urządzili lytuał, to jeden z moich najlepszych przyjaciół, któly podobał mi się od dłuższego czasu, wrzucił ten wianek na szczyt pala. I ja nie mogę przestać o nim myśleć, a on... on mi powiedział, że nie chce ze mną być w taki sposób. - Tak, nie chciał jej nawet po tym cholernym rytuale! - Zaklęcie tak silne, że ludzie powahiowali na jego punkcie i pozlywali małżeństwa, a ja popłakałam się w poduszkę już trzy lazy. Miał przyjść na ulodziny Effie, ale ona dostała jakiejś choloby. Myśleli, że to Ghoszophryszczka, ale jednak nie i już jest zdlowa, więc pewnie urządzimy je w lipcu... a ja nie umiem spojrzeć mu w oczy. Może po plostu zgubię jego zaploszenie... Eh, to już i tak nie ma żadnego znaczenia.


she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorraine Malfoy (706), Sarah Macmillan (547)




Wiadomości w tym wątku
[08.06.1972] Miłość to słodka trucizna | Sarah i Lorraine - przez Lorraine Malfoy - 16.10.2023, 13:11
RE: [08.06.1972] Miłość to słodka trucizna | Sarah i Lorraine - przez Sarah Macmillan - 08.01.2024, 00:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa