• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[lato 1968] cards never lie

[lato 1968] cards never lie
entropy
What if I fall into the abyss?
What if I swing only just to miss?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Egzorcystka, medium, wróżbitka
Jest w niej pewna nerwowość, którą widać tak samo w gestach jak i odległym spojrzeniu zielonych oczu, pod którymi rozsiane zostały konstelacje piegów. Blond włosy ma zawsze ścięte przed ramiona. Jej drobną, niewielką (160cm) sylwetkę otacza zwykle ciężki zapach kadzideł, który wydaje się wżerać w każdy skrawek jej ciała i noszonych przez nią materiałów, ale kiedy komuś dane jest znaleźć się dostatecznie blisko, spod spodu przebija się pewna o wiele lżejsza nuta, przywodząca na myśl letnią noc, podczas której z łatwością można policzyć na niebie wszystkie gwiazdy.

Ambrosia McKinnon
#5
08.01.2024, 17:59  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.02.2024, 06:44 przez Ambrosia McKinnon.)  
Louvain był kimś. Kiedyś i teraz, a przez to w jej oczach jego sylwetka malowała się z pewną dozą niesmaku. Bo przecież Rosie zawsze była nikim. Istniała w podświadomości innych ludzi, ale widziała siebie samą bardziej zjawę, który nawiedza innych od czasu do czasu, albo to inni natykają się na nią, bo zajrzeli do Ataraxii. Jeśli zdarzało jej się błyszczeć, to dlatego że odbijała cudze światło. To akurat opanowała bardzo dobrze, bo kiedy ktoś faktycznie dawał jej szansę, okazywała się całkiem dobrym dopełnieniem.

- Jaki autor, taka ironia - zacmokała na niego beztrosko, posyłając mu wesoły uśmiech, jakby nigdy nic spoglądając na niego w zaczepny sposób.

- Myślałam, że niewielka publika nie będzie ci przeszkadzać - pochyliła się w jego stronę, zniżając głos do konspiracyjnego szeptu, zaraz delikatnie przesuwając swoje krzesło nieco bliżej ku niemu. Przechyliła lekko głowę, na te głupio wypowiedziane przez niego karty, jakby nie do końca to miała wcześniej na myśli, ale ostatecznie postanowiła przyjąć od niego tego typu odpowiedź.
Pozwoliła mu na spokojnie przetasować karty, w tym czasie odsuwając spomiędzy nich wszystko, co mogło znajdować się na stoliku i jednocześnie przeszkadzać w swobodnym rozłożeniu rozkładu.
- Ah, a już byłam gotowa rozmawiać tylko i wyłącznie o tobie, biorąc pod uwagę jak rozczarowany byłeś, kiedy wcześniej zaczęłam od niej - westchnęła jakby wyraźnie rozczarowana jego pytaniem, marszcząc jednak zaraz nos w krótkim, zaczepnym uśmiechu. - Ale niech będzie Loretta - rzuciła, już bardziej do siebie, koncentrując się na kartach, pokazując mu jeszcze, żeby wyłożył trzy.
Nie mógł chyba zadać lepszego pytania, chociaż Rosie i tak była gotowa na dołożenie wszelkich starań, żeby naopowiadać mu jakichś głupot związanych z jego bliźniaczką, które napełniłyby jego serce może wątpliwościami, może troską, a może i złością.
- Przed złem - powiedziała jeszcze, bardziej do siebie jak do niego, wpatrując się w piątkę buław, która znajdowała się na samym przedzie. - Pierwsza karta odnosi się do przeszłości. To powód, z którego mogą wynikać aktualny stan rzeczy i to, jak się rozwinie w przyszłości - zaczęła, wskazując na kartę. - Piątka buław symbolizuje konflikt w jej życiu. Wskazuje na to, że ciężko znaleźć jej sposób i chęci na otwarte komunikowanie się, co łatwo prowadzi do eskalacji problemów. W środku mamy kartę odnoszącą się do teraźniejszości. To mag, w dodatku odwrócony, więc bierze tutaj udział ciemna strona tej karty, że tak to nazwę. Oznacza manipulację. Wcześniejsze problemy z komukacją eskalowały i zmieniły się w coś więcej. O wiele bardziej stałego i powtarzającego się, mającego na celu ukryć prawdziwe zamiary. Zamyka natomiast karta, która ma na celu podpowiedzenie, jak problem rozwiązać. Czwórka denarów symbolizuje chciwość, ale także chęć długotrwałej stabilności w niektórych sferach życia. Jest odwrócona, a to z kolei podpowiada, że tendencje skłaniają się ku pierwszej opcji. Najtrafniejsze byłoby zapewnienie tej stabilności, jednak jeśli ktoś nie ukierunkuje jej odpowiednio, sama Loretta może sama to zrealizować, jednak zamknąć się przy tym w wyniszczającej relacji z tym czego pragnie. Pragnienia jednak nie zawsze są tym czym potrzebujemy - rzuciła, na moment ściągając usta w zastanowieniu. Nawet nie musiała kłamać. Szczególnie podobał jej się ten mag, bo jakby nie patrzeć jej związek z Alexandrem był bardzo ładnym pokazem tego, jak kryli się po kątach.
Pokręciła lekko głową do swoich myśli i wyciągnęła dłoń w kierunku talii, dobierając jeszcze jedną kartę i stawiając ją nad rozkładem. Marzyła o tym, żeby jej teraz wyskoczyli kochankowie, ale zamiast tego oboje z Louvainem zobaczyli dziesiątkę denarów.
- Zgaduję, że pieniędzy wam nie brakuje - uśmiechnęła się do Louvaina kpiąco. - Kariera też wydaje się jej trzymać całkiem dobrze. Ale co wiesz o jej życiu uczuciowym i związkach z innymi ludźmi? - położyła kartę na stole, równiutko nad Magiem. - Dziesiątka denarów to karta, która ogólnie odnosi się do rodziny i dziedzictwa. Znowu, chodzi tu o stabilność, której brakuje i przez to szuka się jej w innych źródłach. Nawet przelotnych związkach. Takie związki są z jakiegoś powodu problemem dla już istniejącej rodziny. Mogą ją osłabiać i w połączeniu z poprzednimi kartami, sprawiać że pojawia się coraz więcej kłamstw i machinacji. Przepychanek i walki o kontrolę. - sięgnęła do talii znowu, chyba tylko po to, żeby móc kontynuować opowiadaną historię. - To w takim razie, czym ta obecność jest? - Rosie spojrzała na dziewiątkę mieczy i musiała bardzo się powstrzymać, żeby nie podsumować karty krótkim: ah tak, twoja siostra jest zwyczajnie pierolnięta. - Naznaczona wstydem i winą. Dziewiątka mieczy, do tego odwrócona, mówi że w skrócie, jest to toksyczna relacja, która nikomu nie służy. Kiedy ona potrzebuje stabilizacji, cokolwiek teraz ma, rozprasza ją i sprawia, że zbacza z kursu. Oddziałuje to też na jej psychikę, osłabiając ją - ostatnie słowa wypowiedziała ostrożnie, bo nawet jeśli chciałaby poobrażać mu siostrę prosto w twarz, to zdawała sobie sprawę z tego, że nie każdy chciał słyszeć takie rzeczy i reagował na nie dobrze.


she was a gentle
sort of horror
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (4179), Louvain Lestrange (4031)




Wiadomości w tym wątku
[lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 05.01.2024, 23:06
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Louvain Lestrange - 06.01.2024, 21:15
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 07.01.2024, 00:23
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Louvain Lestrange - 07.01.2024, 22:29
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 08.01.2024, 17:59
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Louvain Lestrange - 17.02.2024, 05:52
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 17.02.2024, 07:23
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Louvain Lestrange - 18.02.2024, 00:56
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 18.02.2024, 08:07
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Louvain Lestrange - 19.02.2024, 12:48
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 28.03.2024, 05:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa