- Naprawdę. - Powiedziała spokojnie, bo naprawdę ją zachwycił jego śpiew, na muzyce znała się tyle, co praktycznie wcale, jednak potrafiła wyłapać, że jego umiejętności były ponadprzeciętne, zapewne inaczej by pewnie na to nie zwróciła uwagi. - Czyli to u was rodzinne, ciekawe. - Najwyraźniej wiele osób miało jak ona. Często się z tym spotykała, że dzieciaki pałały się tym samym zajęciem co rodzice. Genów się nie oszuka. - Nie znam się niestety na pieśniach, jednak wierzę ci na słowo, zapewne są najpiękniejsze, w końcu morza są niezbadane, pełne tajemnic, jest o czym śpiewać. - Sama Wood czuła pewną więź z wodą ze względu na swoją klątwę żywiołów, która wybrała właśnie ten żywioł, nie wiedzieć czemu, bo wszystko świadczyłoby o tym, że zapłonie w niej ogień. Może tak miało być? Miał uspokajać jej gorące serce i ognisty charakter.
Heather była zaciekawiona tym chłopcem, czuła, że jest w nim coś niezwykłego. Na pewno nie był po prostu śmiertelnikiem, to niemożliwe. Niby jak by się tutaj dostał? Jej intuicja podpowiadała jej, że jest w tym coś więcej. Nie wiedziała jednak, czy może sobie pozwolić na dzielenie się pewnymi tajemnicami, bo co jeśli jednak się myliła? Powinna najpierw wybadać grunt.
Gdy podeszła bliżej, dostrzegła, że nie ma na sobie koca, a skórę. Skąd ją wziął? - Czy to skóra? - Zapytała, jak na razie ignorując jego wcześniejsze pytanie. Może nieco jej się wyjaśni i wtedy będzie mogła mówić wprost, póki co bała się, że znowu będzie miała za długi język i powie coś, czego nie powinna.Tak było bezpieczniej, nie chciała go kłamać, więc lepiej było udać, że nie słyszała o co pytał.