09.01.2024, 22:42 ✶
27 czerwca '72
Kochana Persie!
Piszę do ciebie, ponieważ chciałam bardzo poprosić, żebyś zrobiła mi nową porcję świeczek i kadzideł na moją bezsenność. Te które już mam, zaraz mi się skończą, a niedługo wyjeżdżam na trochę i chciałam nie cierpieć po nocach. Jeśli tylko byś chciała, to mogłabym ci nawet pomóc poprzeszkadzać, jak będziesz je ukręcać.
OPRÓCZ TEGO
żeby nie było, że piszę do Ciebie tylko, jak czegoś potrzebuję. Przysięgam, że tak nie jest. Chociaż może w takim razie powinnam zacząć od sprawy, którą chcę poruszyć teraz?? W każdym razie, wiesz co znaczy Orzeł? Nawet jak nie wiesz, to ci zaraz powiem. Kiedy zobaczy się orła, to przynosi on ze sobą zmianę na lepsze. Śniłaś mi się zatem, z tym ptakiem wirującym dumnie nad twoją głową, aż w końcu usiadł ci na ręce i staliście tak razem. Sen krótki, ale jakże zwięzły. I JAK WSPANIALE ROKUJĄCY!
Nie jestem pewna, czy masz jakieś skryte marzenia, ale mam nadzieję, że jednym z nich jest to, by mój drogi brat znalazł wreszcie swoje własne lokum i zabrał cię tam, i żebyście żyli już razem, jak tylko wam się zamarzy.
Powiem ci, że cieszę się, że przyszedł do mnie ten sen, bo już się bałam, że jeszcze trochę i go zostawisz i on mi już zostanie na tej kanapie, a tego bym przecież nie zniosła, bo parę dni temu tak strasznie na mnie nakrzyczał, jak burą sukę jakąś i prawie się pobiliśmy, a to jest nie na moje nerwy. Prawie, ale jak zobaczysz na nim jakieś siniaki, to mogłam to być ja, bo nie wytrzymałam zwyczajnie.
Całuski,
Rosie
she was a gentle
sort of horror
sort of horror