Jak się można spodziewać, Rookwood nie prosił Mulcibera o wygłoszenie jakichkolwiek uwag pod swoim adresem. Przez wzgląd na stare lata powinien zachować je dla siebie, tym bardziej że tak naprawdę nie był zainteresowany ich wysłuchiwaniem. Przez te wszystkie lata zdążył przekonać się, że Robert tylko w nielicznych momentach potrafił ugryźć się w język.
— Wszystko mam pod kontrolą. — W ten sposób skomentował wszystkie słowa Roberta, któremu nie zamierzał przyznawać się do tego, co ostatnio miało miejsce. Do tego, że starał ukarać się swojego bratanka, do wszystkich incydentów, jakie miały w związku z tym miejsce, do tego że został wykluczony z zebrania zorganizowanego przez Czarnego Pana i zdradzenie się z tym, co o tym wszystkim sądzi. Powiedzenie prawdy Robertowi mogłoby okazać się jednoznacznym przyznaniem do tego, że sytuacja pozostawała poza jego kontrolą. — Zapewniam Cię, że doskonale wiem, co się dzieje wokół mnie i jestem pewien swojego statusu. Nie przeciągaj struny. — Prawda mogła być inna, jednak zamierzał utrzymać takie właśnie pozory. Robert posuwał się za daleko w swoich spekulacjach, zamiast po prostu dać mu to po co tutaj przyszedł. Przeciąganie struny przez Mulcibera nie skończy się dobrze dla niego albo nawet dla nich samych. Wolał tego uniknąć z tego względu, że nie otrzymał od Lorda Voldemorta jakiegokolwiek polecenia względem Roberta. Z tego względu każde rzucone przez niego zaklęcie byłoby formą samosądu zamiast być realizacją woli swojego Mistrza.
— Twoja żona nie jest tylko twoim problemem, jeśli była w stanie odkryć coś, co nie było przeznaczone dla niej a miało związek z organizacją. Zapytam jeszcze raz. Czy zabiłeś swoją żonę? — Powiedział do niego z pewnym naciskiem. Żona Roberta mogła stanowić wyłącznie jego problem, jeśli to dotyczyło wyłącznie kwestii ich małżeństwa. W tym przypadku tak nie było. Zadane przez niego pytanie miało uzyskać co do tego pewność, że rozumieją w ten sam sposób to, że ta kobieta nikomu ani niczemu nie zagraża. Dla Chestera zamordowanie kogoś tak problematycznego jak Henrietta stanowiło najskuteczniejszy sposób na uciszenie kogoś. Rozsądek nakazywał mu nie pozostawiać tego w gestii samego Mulcibera.
— Nadal nie usprawiedliwia to tego, że nie przekazałeś mi tych informacji w późniejszym czasie. Owszem, powiodły się. — Zauważył rzeczowo. Był w stanie poświęcić wiele po to aby należycie wypełnić plany Mistrza. Tego nie można powiedzieć o prywatnych planach samego Chestera, któremu nie udało się wykończyć swojej szefowej, ale one również wliczały się w to wszystko, co był gotów poświęcić w wyższym celu, jakim było wypełnienie woli Czarnego Pana.