• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[24 czerwca 1972] Theon & Camille

[24 czerwca 1972] Theon & Camille
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#5
14.01.2024, 13:57  ✶  

Gdyby coś było nie tak, miał podnieść ręce. Proste. Nieskomplikowane. Powinien sobie z tym poradzić. Skinął głową w kierunku Camille. Nie miał kolejnych pytań. Blondynka mogła przejść do działania. Podejrzewał, że podobnie jak to miało miejsce w jego przypadku, Delacour chciała mieć to wreszcie z głowy. Zajmowanie się klątwami w czasie wolnym od pracy raczej nie mogło być przecież czymś, co ją szczególnie cieszyło.

Wysłuchał jej kolejnych instrukcji. Miał spróbować odtworzyć swój dzień. Zająć myśli czymś innym niż to, co działo się tu i teraz. W tym gabinecie. Tylko czy oderwanie się od tego było możliwe? Zwłaszcza, kiedy do nozdrzy dotarł ten specyficzny zapach kadzidła. Nie był to jego pierwszy kontakt z tym cholerstwem. Wręcz przeciwnie. W przeciwieństwie do Camille, nie nauczył się jednak tego ignorować. Nie zwracać uwagi.

Może to dlatego, że nie był jakimś niewrażliwym na zapach kadzideł mutantem...

Zaczęło mu się nieco kręcić w nosie. Chwilę po tym kichnął. Zignoruj to, Theon. Zignoruj. Powtarzał sobie w myślach. Znasz wytyczne. No znał. Oczywiście, że tak. Camille mu je przedstawiła. Może więc faktycznie powinien się do tego zastosować? Co robił rano? Co jadł na śniadanie? Na talerzu leżały dwie kiełbaski. Obok nich było ugotowane na twardo jajko. Całości dopełniały warzywa. Pomidor. Papryka. Ogórek. Były też dwie bułki. Do tego ketchup oraz niewielka ilość majonezu. W szklance znajdywał się sok pomarańczowy. Kiedy jeszcze mieszkał w rodzinnej posiadłości, ten zawsze był świeżo wyciskany, lepszy, ale jak to się zwykło mawiać? Masz coś za coś. Po wszystkim odstawił naczynia do kuchni. Nie tracił czasu na sprzątanie. Nieistotne, że mógł w tym celu skorzystać z magii. Śpieszył się, był umówiony. Obiecał matce, że postara się być punktualny. Przed wyjściem z mieszkania nawet posłał do Tarah sowę, informując, że spotyka się z Camille. Matka starała się nad tym wszystkim czuwać. Chyba nie do końca wierzyła, że...

- A-psik! - kolejne kichnięcie, które poprzedziło to samo uczucie kręcenia w nosie. Niezbyt przyjemne. Czy w tym kadzidle, świecach, było coś co działało na niego w taki sposób? Na moment otworzył oczy. Zauważył wędrujący w jego kierunku dym. Gęstniejący, otaczający go z każdej strony. Było to trochę niekomfortowe. Może gdyby nie był świadomy, gdyby nie widział...

Zamknął oczy. W myślach powtarzał sobie, że to tylko kilka kolejnych minut; że da sobie z tym wszystkim radę. Może to zignorować. Przecież nie mogło to być czymś, co znajdywałoby się poza jego zasięgiem. Camille zaś, niezależnie od tego co na jej temat myślał, na tego typu rzeczach się po prostu znała. Wiedziała co robi.

Ale czy na pewno? Nie znasz jej? Cichy głosik. Zwątpienie? Niepokój, który zdawał się narastać. Obawa? Ale czego się obawiał? Straty? Straty bezpowrotnej? Chciał się podnieść. Przez moment chciał się wyrwać z tego cholernego kręgu. Co on tutaj w ogóle robił? Dlaczego tu był? Gotów był się poruszyć. Wyprostować. Po prostu poddać temu uczuciu. Walczyć.

Walczyć z Camille?

Wreszcie wszystko ustało. Pojawiła się natomiast pewna dezorientacja. Co miało miejsce? Czy on faktycznie to wszystko czul? Powoli otworzył oczy. Zamrugał. Nabrał powietrza w płuca. Błąd. Zaczął kaszleć. Resztki dymu dały mu się we znaki. Kiedy się uspokoił, spojrzał na blondynkę. Medyczkę. Blada, zmęczona. Coś właśnie mówiła?

- Nie. Wymiotować nie. - zaprzeczył. Nie czuł potrzeby przyozdobienia jej podłogi, albo co gorsza butów, tym co jadł na śniadanie. Aż tak źle z nim nie było. Jedynie co, to czuł się po tym wszystkim wciąż nieco otumaniony. Jakby nie do końca kontaktował.

Spróbował się podnieść. Odrobinie niezgrabnie. Nieporadnie? Miał z tym pewien problem. Przy próbie podniesienia się, poczuł jak mu się trochę kręci w głowie. Wiruje. Może zrobił to zbyt szybko? Powinien zwolnić? Był nieco bardziej ostrożny? Nic takiego nie padło jednak z ust blondynki. Mógł sam sobie zakładać.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (2221), Theon Travers (2359)




Wiadomości w tym wątku
[24 czerwca 1972] Theon & Camille - przez Theon Travers - 05.01.2024, 15:17
RE: [24 czerwca 1972] Theon & Camille - przez Bard Beedle - 05.01.2024, 21:38
RE: [24 czerwca 1972] Theon & Camille - przez Theon Travers - 07.01.2024, 00:17
RE: [24 czerwca 1972] Theon & Camille - przez Bard Beedle - 07.01.2024, 15:18
RE: [24 czerwca 1972] Theon & Camille - przez Theon Travers - 14.01.2024, 13:57
RE: [24 czerwca 1972] Theon & Camille - przez Bard Beedle - 15.01.2024, 11:21
RE: [24 czerwca 1972] Theon & Camille - przez Theon Travers - 22.01.2024, 06:34
RE: [24 czerwca 1972] Theon & Camille - przez Bard Beedle - 22.01.2024, 16:10
RE: [24 czerwca 1972] Theon & Camille - przez Theon Travers - 23.01.2024, 13:35

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa