21.01.2024, 23:08 ✶
Ojej, jakie to było urocze i przepiękne, że jej włosy zmieniały kolor. Może była metamorfomagiem jak jej ciotka?!?!?! Ale nie chciałem jej o to pytać, bo widocznie próbowała to ukryć. Nie wiem czemu, ale może zapytam ją o to innym razem, ale podobało mi się to bardzo, więc pewnie szybciej niż później, a może wcale i będę udawał, że to coś, co było tylko przeznaczone dla moich oczu? A może było? Byłem jakimś wybrańcem losu albo co? Mogło tak być.
A może to przez ten mój pocałunek?! Czy to oznaczało, że jej się podobało, ale nie chciała się do tego przyznać? Czy po prostu krępował ją sam ten temat? Nie miała nigdy chłopaka? Och, chyba nie byłem pierwszym, który ją pocałował? Wtedy to, cóż, nie dziwiłem się, że była oburzona. Sam bym był, gdyby ktoś mi zabrał pierwszy pocałunek i tak znienacka wykorzystał tę sytuację, że aż ciężko byłoby to spamiętać, bo tak szybko i znienacka, i to jeszcze przez takiego wariata jak ja, gdzie mnie wszędzie było pełno...?
- Ja ciebie przepraszam bardzo, Mayka, bo ja nie chciałem żebyś się bała - odparłem do niej raz jeszcze, żeby ją w tym upewnić, bo nie byłem jakimś brutalem albo coś, chyba że nadeptywało mi się na ogon, to wtedy inna sprawa, ale jeśli chodziło o urocze dziewczęta, to ja tak całkowicie niewinnie podchodziłem i w sumie z perspektywy czasu, znając już nieco Maykę, to bym zapytał, czy mogę cmokać, czy nie mogę cmokać.
Trochę posmutniałem, kiedy powiedziała, że musi już wracać. Ale fajnie, że kiedyś wpadnie do kawiarni. Wtedy sobie dłużej porozmawiamy, posiedzimy, może zrobimy coś szalonego albo normalnego. Normalne rzeczy też były super.
- To Nora Nory, klubokawiarnia. Otwarta jakoś na początku tego roku... Chyba na wiosnę, ale pracuję tam od niedawna. Jako barman, już mówiłem, ale kawę też chętnie ci zrobię. Z mlekiem! ...albo bez mleka, jeśli wolisz - stwierdziłem zaraz, zachęciłem i trzymałem kciuki, żeby jednak wolała kawę z mlekiem. Skinąłem jej głową, po czym zaraz wstałem, bo to może tak wypadało, skoro dama opuszczała moje towarzystwo...? - Pomóc ci zejść czy dasz sobie radę? Mogę ci pomóc - zaproponowałem, wyciągając rękę w jej kierunku, ale się powstrzymałem w pół drogi, bo przypomniało mi się w ostatniej chwili, że miałem jej nie dotykać bez pozwolenia, więc... zrobiłem kilka kroków w kierunku miejsca, gdzie oboje wchodziliśmy na dach. Tam zdecydowanie była najbezpieczniejsza również droga w dół.
A może to przez ten mój pocałunek?! Czy to oznaczało, że jej się podobało, ale nie chciała się do tego przyznać? Czy po prostu krępował ją sam ten temat? Nie miała nigdy chłopaka? Och, chyba nie byłem pierwszym, który ją pocałował? Wtedy to, cóż, nie dziwiłem się, że była oburzona. Sam bym był, gdyby ktoś mi zabrał pierwszy pocałunek i tak znienacka wykorzystał tę sytuację, że aż ciężko byłoby to spamiętać, bo tak szybko i znienacka, i to jeszcze przez takiego wariata jak ja, gdzie mnie wszędzie było pełno...?
- Ja ciebie przepraszam bardzo, Mayka, bo ja nie chciałem żebyś się bała - odparłem do niej raz jeszcze, żeby ją w tym upewnić, bo nie byłem jakimś brutalem albo coś, chyba że nadeptywało mi się na ogon, to wtedy inna sprawa, ale jeśli chodziło o urocze dziewczęta, to ja tak całkowicie niewinnie podchodziłem i w sumie z perspektywy czasu, znając już nieco Maykę, to bym zapytał, czy mogę cmokać, czy nie mogę cmokać.
Trochę posmutniałem, kiedy powiedziała, że musi już wracać. Ale fajnie, że kiedyś wpadnie do kawiarni. Wtedy sobie dłużej porozmawiamy, posiedzimy, może zrobimy coś szalonego albo normalnego. Normalne rzeczy też były super.
- To Nora Nory, klubokawiarnia. Otwarta jakoś na początku tego roku... Chyba na wiosnę, ale pracuję tam od niedawna. Jako barman, już mówiłem, ale kawę też chętnie ci zrobię. Z mlekiem! ...albo bez mleka, jeśli wolisz - stwierdziłem zaraz, zachęciłem i trzymałem kciuki, żeby jednak wolała kawę z mlekiem. Skinąłem jej głową, po czym zaraz wstałem, bo to może tak wypadało, skoro dama opuszczała moje towarzystwo...? - Pomóc ci zejść czy dasz sobie radę? Mogę ci pomóc - zaproponowałem, wyciągając rękę w jej kierunku, ale się powstrzymałem w pół drogi, bo przypomniało mi się w ostatniej chwili, że miałem jej nie dotykać bez pozwolenia, więc... zrobiłem kilka kroków w kierunku miejsca, gdzie oboje wchodziliśmy na dach. Tam zdecydowanie była najbezpieczniejsza również droga w dół.