Kochany Laurencie,
trudno powiedzieć, co może stać się dalej. Albo ich to „wystraszy”, bo jednak zostali zaskoczeni, że ktoś tam wtedy był i to niekoniecznie cywile, a obstawa złożona z aurora, albo wrócą w większej ilości. Ochrona może być konieczna, ale nie wiem, czy będzie to wystarczające i na tym się skończy, czy jednak będą próbowali dopiąć swego. Nie daje mi spokoju to, że nie pojawili się w kilka osób, a w pojedynkę.
Nie musisz mi dziękować. Po pierwsze, to moja praca i za to mi płacą. Po drugie (to tak naprawdę punkt pierwszy, ale inaczej zaburzałby kompozycję tego listu, więc przepraszam), jesteś dla mnie zbyt ważny i zbyt drogi, bym mogła obok tego przejść obojętnie i machnąć ręką. Wydaje mi się oczywiste, że w takich przypadkach robię, co mogę, by służyć radą i pomóc, nie do końca rozumiem, dlaczego ktokolwiek poddaje to w wątpliwość. Jeśli miałabym to powtórzyć, to zrobiłabym to bez zawahania. Przecież jesteś moim przyjacielem, choć ośmieliłabym się powiedzieć, że nawet kimś więcej. Co powinieneś zrobić – moim zdaniem zatrudnić kogoś, kto nałoży mocne zaklęcia ochronne i pieczętujące. Poradziłabym Ci, by się tam przez jakiś czas nie kręcić, ale rozumiem, że jest to niemożliwe, ze względu na zwierzęta, jakie żyją na terenie rezerwatu. Ale może na jakiś czas przenieś te, które możesz? Może do Keswick? Abraksany? Fuego? Gdybyś czegokolwiek potrzebował, to tutaj jest mój adres w Londynie, zawsze jesteś tam mile widziany, bez zapowiedzi również. Zamierzam dzisiaj poinformować Isabelle, że się wyprowadzam.
Być może dobrze się zastanów co i komu mówisz. Śmierciożercy skrywają swoje twarze za maskami, mogą być tak naprawdę kimkolwiek. Nie wiem, czy to był przypadek, zwiad, czy co, ale jeszcze nie widziałam, by gdzieś wysyłali się w pojedynkę; nie mają wystarczających jaj, by iść gdzieś samotnie, zawsze idą przynajmniej w parach. Dlatego to jest tak nietypowe i nie mogę przestać myśleć o tym, że coś pominęłam.
Co do pana Andrew Bagshota (sprawdziłam sobie ten wywiad raz jeszcze, od dzisiaj będę go nazywać panem AB) – i dobrze. Niech zniknie.