O ile w życiu Rodolphusa obecny był od pewnego czasu, niekrótko, to do tej pory starał się zachowywać względem niewymownego pewien dystans. Nie dopuszczał go szczególnie blisko swojej osoby. Nie pozwalał na to, aby Lestrange poznał drugą twarz człowieka, z którym nawiązał współpracę. To samo tyczyło się kolejnej, trzeciej czy czwartej. Tym sposobem, Robert pozwalał sobie na zachowanie pewnej przewagi. Zapewniał sobie komfort oraz względne bezpieczeństwo.
Gdyby sprawy wyglądały inaczej – czy nadal byłby w stanie chłopaka zaskoczyć?
Dzieciak nie robił problemów. Bardzo dobrze. Dzięki temu mieli jeden problem mniej, nie będą musieli go z Richardem do niczego przekonywać. Znaczy przymuszać. Widząc jego reakcje, słysząc odpowiedź, sam również podniósł się z zajmowanego miejsca. Przysięgi nikt nie będzie składał na siedząco, to nie ulegało wątpliwości.
Obszedł powoli swoje biurko, zajmując miejsce w bezpiecznej odległości od Lestrange’a. Ostrożność wciąż miała znaczenie. Bardzo duże znaczenie.
- W takim razie możemy przejść do działania. – skwitował wszystko, wskazując gestem na brata. Richard, zgodnie z podejrzeniami Rodolphusa, miał zostać ich gwarantem. Rzecz jasna, o ile tylko nie postanowi im tu zaraz stawać okoniem. Nie zacznie protestować. – Dasz radę wszystko przeprowadzić? – upewnił się. – Richardzie? – następnie jeszcze, pierwszy raz podczas tego spotkania, wypowiedział imię swojego bliźniaka. Przypadek? Czy może dotąd świadomie się nim nie posługiwał? To niech inni zgadują. Może uda im się trafić właściwą odpowiedź.
Cokolwiek nastąpiło po tych słowach Roberta, koniec końców musiał nastąpić ten moment, kiedy obaj z Rodolphusem uścisną swoje dłonie. Pozwolą na to, aby otoczył je świetlisty węzeł. Wypowiedzą słowa przysięgi – brzmiącej tak, jak to zostało wcześniej ustalone.
- Rodolphusie, czy przysięgasz nie wystąpić nigdy przeciwko mojej osobie oraz dbać o to, żeby nic i nikt mi nigdy nie zaszkodził? – kiedy nadszedł właściwy moment, zaczął od pierwszej części przysięgi. Kolejne warunki zamierzał przedstawiać jeden po drugim. Każdy kolejny miał zostać poprzedzony odpowiedzią udzieloną przez Lestrange’a.