Kolejnym wysnutym z tego spotkania wnioskiem było to, że dostrzegał między pewne podobieństwo... co prawda, wynikające z podzielania pewnych poglądów i, jak się potem okazało, z zainteresowań. Wystosowana przez niego propozycja spotkania wcale nie musiała zostać przyjęta, jednak tak się nie stało. Na razie traktował to stosunkowo niezobowiązująco, nie zamierzając snuć planów o te kilka albo nawet kilkanaście spotkań naprzód. Wszystko zależało od tego, czy jego zainteresowanie Camille zostanie podtrzymane na tym poziomie albo wzrośnie i czy sama kobieta będzie nim zainteresowana w dalszym ciągu. W przeciwnym razie zakończy się to na tym i może następnym niezobowiązującym spotkaniu, o ile do niego dojdzie. Samo wyrażenie chęci ku temu nie oznaczało, że tak będzie, zwłaszcza jeśli wystąpią przyczyny niezależne od nich.
— Uczynisz i mnie przyjemność. — Słysząc, że blondynka wyraziła chęć ponownego spotkania się z nim oraz dostrzegając to, że jej twarz rozjaśnił szerszy, cieplejszy uśmiech, sam uniósł kąciki ust w ledwie dostrzegalnym uśmiechu. Stanowiło to okazję, z której tylko głupiec by nie skorzystał. Możliwe, że z czasem mógłby zacząć tego żałować. Możliwe, że zbyt wiele ominęłoby go, gdyby nie zaproponował blondynce spotkania. — Jestem tego samego zdania. — On również nie kłamał. Można mówić tutaj o szczęśliwym zrządzeniu losu. Chester jest czarodziejem starej daty i tego nic nie zmieni. Tak jak nie przestanie być konserwatystą oraz nie wyzbędzie się swoich antymugolskich poglądów.
— W żadnym wypadku. W takim razie poproszę o rachunek. — Odparł jedynie i dyskretnym ruchem ręki przywołał krążącego po sali kelnera, któremu wydał polecenie o przyniesienie mu rachunku. Kwestią niepodlegającą jakiejkolwiek dyskusji było to, kto płacił - pozostawało to w jego gestii. Pokrywając ten rachunek doliczył stosowny napiwek dla obsługującego ich kelnera. Po uszczupleniu swojej sakiewki o odpowiednią ilość galeonów, wstał ze swojego miejsca. Jeśli Camille zamanifestowała chęć wstania ze swojego krzesła to pomógł jej odsunąć.— O jakim miejscu mówiłaś? — Zapytał z dyskretną ciekawością. Nie zamierzał się jej narzucać, nawet jak sam nabrał ochoty na to wino z najwyżej półki.