02.02.2024, 23:53 ✶
Camille i Cathal żyli w inny sposób i w innych wręcz światach. Ona kalkulowała w tej chwili starannie swoje zachowanie: on o własne niezbyt dbał, przynajmniej dopóki rozmówczyni niczym go nie irytowała, a na razie zachowywała się po prostu neutralnie – czyli dokładnie tak, jak spodziewałby się po czystokrwistej damie. Nie uczynił żadnego gestu, by zmniejszyć dzielącą ich odległość, dostosował jedynie krok mniej więcej do jej tempa, bo sam był człowiekiem bardzo wysokim i nawykł do sadzenia długich, szybkich kroków.
Zatrzymał się jakieś trzy kroki za drzwiami, pozwalając, by Camille ruszyła przodem i sama wybrała, który eksponat chce obejrzeć najpierw. Jej pytanie wskazywało na to, że albo trochę się tym interesowała, albo sprawdziła pewne fakty, zanim tu przyszła – być może więc faktycznie chciała obejrzeć eksponaty muzealne, a nie przystała na propozycję Marianne z grzeczności.
– Najstarsze konstrukcje powstały mniej więcej w tamtym okresie. To nekropolia, która powstała na terenach Abydos, Arab El-Madfurnah, Pogrzebanego Arabatu. Dziś jest tam tylko mała wioska i pustynne piaski, ale niegdyś wznosiły się tam potężne miasta, także Tinis, miejsce pochodzenia słynnego faraona Narmera… a wisior, na który właśnie patrzysz, spoczywał w grobowcu jego żony – czarownicy, skrytym tysiące lat przed oczyma zarówno mugoli, jak i czarodziejów – powiedział Shafiq. Mówił dość leniwie, obserwując przy tym nie wisior, a samą Camille. Głównie po to, by sprawdzić jej reakcję i przekonać się, czy warto kontynuować, czy też lepiej zamilknąć, bo tak naprawdę niczego nie chciała wiedzieć – i pozwolić jej jedynie pozachwycać się przedziwnym, zielonym wisiorem, jednym z tych, których tajemnica produkcji do dziś była zagadką i dla czarodziejów, i mugoli. Nie miał nic przeciwko ani trzymaniu się ściśle tematu, ani milczeniu. – To krzyż Ankh, symbolizujący nieśmiertelność. Komnata nagrobna pozostała nienaruszona i niczego nie ukradziono: chroniły ją potężne zaklęcia, rzucone zapewne albo za życia przez samą królową, albo później przez któreś z jej dzieci. Żadni zwykli złodzieje grobowców nie mogliby go obrabować. Ale kilka lat temu mugole odkryli komnatę nagrobną jej męża, w pobliżu której znajdowało się wejście do jej grobowca i magia ochronna zaczęła… robić odrobinę zamieszania. Trzeba było zdjąć klątwy, a potem upewnić się, że nie zostanie tam nic magicznego, co mogliby znaleźć.
Zatrzymał się jakieś trzy kroki za drzwiami, pozwalając, by Camille ruszyła przodem i sama wybrała, który eksponat chce obejrzeć najpierw. Jej pytanie wskazywało na to, że albo trochę się tym interesowała, albo sprawdziła pewne fakty, zanim tu przyszła – być może więc faktycznie chciała obejrzeć eksponaty muzealne, a nie przystała na propozycję Marianne z grzeczności.
– Najstarsze konstrukcje powstały mniej więcej w tamtym okresie. To nekropolia, która powstała na terenach Abydos, Arab El-Madfurnah, Pogrzebanego Arabatu. Dziś jest tam tylko mała wioska i pustynne piaski, ale niegdyś wznosiły się tam potężne miasta, także Tinis, miejsce pochodzenia słynnego faraona Narmera… a wisior, na który właśnie patrzysz, spoczywał w grobowcu jego żony – czarownicy, skrytym tysiące lat przed oczyma zarówno mugoli, jak i czarodziejów – powiedział Shafiq. Mówił dość leniwie, obserwując przy tym nie wisior, a samą Camille. Głównie po to, by sprawdzić jej reakcję i przekonać się, czy warto kontynuować, czy też lepiej zamilknąć, bo tak naprawdę niczego nie chciała wiedzieć – i pozwolić jej jedynie pozachwycać się przedziwnym, zielonym wisiorem, jednym z tych, których tajemnica produkcji do dziś była zagadką i dla czarodziejów, i mugoli. Nie miał nic przeciwko ani trzymaniu się ściśle tematu, ani milczeniu. – To krzyż Ankh, symbolizujący nieśmiertelność. Komnata nagrobna pozostała nienaruszona i niczego nie ukradziono: chroniły ją potężne zaklęcia, rzucone zapewne albo za życia przez samą królową, albo później przez któreś z jej dzieci. Żadni zwykli złodzieje grobowców nie mogliby go obrabować. Ale kilka lat temu mugole odkryli komnatę nagrobną jej męża, w pobliżu której znajdowało się wejście do jej grobowca i magia ochronna zaczęła… robić odrobinę zamieszania. Trzeba było zdjąć klątwy, a potem upewnić się, że nie zostanie tam nic magicznego, co mogliby znaleźć.