04.02.2024, 20:34 ✶
Rosie siedziała po turecku na krześle ustawionym za ladą lokalu bratowej i obserwowała Persephonę leniwym spojrzeniem, kiedy ta kończyła właśnie opowiadać historię jednego z posiadanych przedmiotów jakiemuś klientowi. Mężczyzna wydawał się całkiem podekscytowany, chociaż trzeba było mu przyznać, że starał się przynajmniej pozornie trzymać emocje na wodzy, ale McKinnon widziała, jak uśmiecha się czasem, albo gestykuluje zbyt zamaszyście, ledwo trzymając ręce przy sobie. Zawsze fascynowało ją trochę, jak wielki wachlarz osobistości przewijał się przez uliczki i lokale Śmiertelnego Nokturnu, począwszy na książkowych wręcz typach spod ciemnej gwiazdy, którzy przypadkiem chyba tylko wypełzli z Podziemnych Ścieżek, a kończąc na osobach, które roztaczały dookoła sobie wręcz pluszową energię i pasowały do ponurej atmosfery jak pięść do nosa. Co było całkiem zabawne, biorąc pod uwagę, że tak bardzo często kończyły wizytę na tej ulicy - w którymś z zaułków, z rozkrwawioną twarzą lub innym obrzydliwym zaklęciem.
Blondynka podniosła głowę, do tej pory złożoną na dłoniach opartych na blacie, kiedy wreszcie drzwi skrzypnęły, a jegomość znalazł się za nimi. Ostatni klient dnia znalazł się na ulicy, a zamek szczęknął, kiedy właścicielka zamknęła go, kończąc na dzisiaj działalność. Uśmiechnęła się do Perse, prostując się na krześle, wyraźnie wyrywając z marazmu, który ogarnął ją, kiedy słuchała jeszcze chwilę wcześniej prowadzonej w lokalu rozmowy.
- No, więc w lipcu mnie nie będzie i dlatego trochę boję się, że Hades mi zdewastuje gabinet jak mnie nie będzie, nawet jak obiecał, że tego absolutnie nie zrobi. Krótko, może tydzień, dwa, ale wszystko jeszcze wyjdzie w praniu. Dlatego jakbyś zajrzała może parę razy, to bym była wdzięczna, bo ty wiesz jak go ustawić. Z mamą to się tylko niepotrzebnie pożre o jakieś głupoty.
Blondynka podniosła głowę, do tej pory złożoną na dłoniach opartych na blacie, kiedy wreszcie drzwi skrzypnęły, a jegomość znalazł się za nimi. Ostatni klient dnia znalazł się na ulicy, a zamek szczęknął, kiedy właścicielka zamknęła go, kończąc na dzisiaj działalność. Uśmiechnęła się do Perse, prostując się na krześle, wyraźnie wyrywając z marazmu, który ogarnął ją, kiedy słuchała jeszcze chwilę wcześniej prowadzonej w lokalu rozmowy.
- No, więc w lipcu mnie nie będzie i dlatego trochę boję się, że Hades mi zdewastuje gabinet jak mnie nie będzie, nawet jak obiecał, że tego absolutnie nie zrobi. Krótko, może tydzień, dwa, ale wszystko jeszcze wyjdzie w praniu. Dlatego jakbyś zajrzała może parę razy, to bym była wdzięczna, bo ty wiesz jak go ustawić. Z mamą to się tylko niepotrzebnie pożre o jakieś głupoty.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror