04.02.2024, 21:26 ✶
Czy odgadnięcie, w jakim stanie znalazł się Cathal, było jakoś szczególnie trudne? W zasadzie nie powinno, jeśli znało się go dobrą… chwilę, nawet więcej niż tylko chwilę; rzuciła Shafiqowi dość zamyślone spojrzenie, najwyraźniej samej również analizując to, co widziała i to, co usłyszała we wspomnieniu.
Bezpieczeństwo wioski. Palenie na stosach. Czasy zamierzchłe i słusznie przeminięte – teraz już raczej nie obserwowało się sądów nad czarownicami, nie mówiąc już o stosach i inkwizycji, której nikt się nie spodziewał. Choć świat czarodziejów został po prostu ukryty – co stawiało pod znakiem zapytania, czy tamte czasy naprawdę minęły? Tak w pełni? Jeśli by objawić się mugolom…
… ale nie, nie nad tym się miala Crouch zastanawiać i nie to rozważala. Interesowała ją przeszłość, nie potencjalna przyszłość, na którą zresztą i tak nieszczególnie miała wpływ, tym bardziej że głównie siedziała na wypizdowach świata, interesując się sprawami, które we współczesnym świecie nie interesowały całych rzeszy ludzi. Co najwyżej pasjonatów. I tych chcących ewentualnie posiąść potęgę dawnej, zapomnianej magii.
Cofnęła powoli dłoń, która spoczywała teraz na krawędzi misy. Trochę kusiło, żeby ponownie dotknąć srebrzystej tafli, ponownie zanurzyć się w to wspomnienie. Ale fakt, iż jego barwa straciła część swego błysku sprawiał, że jednak nie pchała się tam wszystkimi kończynami. Zresztą… nie tylko to wspomnienie mieli do obejrzenia, prawda?
- Bo ja wiem, czy to ma znaczenie? – stwierdziła z pewną zadumą w głosie – Raczej… bardziej kwestia postrzegania? Coś w stylu, że ja ci mówię, że poduszka jest czerwona, a ty stwierdzasz, że żadna czerwień, tylko bordo – podsunęła pierwszy lepszy przykład, jaki nasunął się jej na myśl. Wszystko rozbijało się o kontekst. Godzina potrzeby, chwila, w której trzeba sięgnąć po nadzwyczajne środki, żeby osiągnąć pewien cel. Godzina próby, moment przesądzający o ostatecznym być albo nie być całej społeczności. Ale o przetrwaniu decydowało… coś.
Filar.
- Mnie natomiast uderzyło co innego. Magia używana tylko przez tego, kto jest jej godny. Chodzi o umiejętności? Posiadaną moc? Konkretne przymioty charakteru…? – westchnęła cicho. Zagadki, zagadki. Nie to, żeby miała ich dość, skądże znowu. W każdym razie może pozostałe wspomnienia coś wyjaśnią?
Bezpieczeństwo wioski. Palenie na stosach. Czasy zamierzchłe i słusznie przeminięte – teraz już raczej nie obserwowało się sądów nad czarownicami, nie mówiąc już o stosach i inkwizycji, której nikt się nie spodziewał. Choć świat czarodziejów został po prostu ukryty – co stawiało pod znakiem zapytania, czy tamte czasy naprawdę minęły? Tak w pełni? Jeśli by objawić się mugolom…
… ale nie, nie nad tym się miala Crouch zastanawiać i nie to rozważala. Interesowała ją przeszłość, nie potencjalna przyszłość, na którą zresztą i tak nieszczególnie miała wpływ, tym bardziej że głównie siedziała na wypizdowach świata, interesując się sprawami, które we współczesnym świecie nie interesowały całych rzeszy ludzi. Co najwyżej pasjonatów. I tych chcących ewentualnie posiąść potęgę dawnej, zapomnianej magii.
Cofnęła powoli dłoń, która spoczywała teraz na krawędzi misy. Trochę kusiło, żeby ponownie dotknąć srebrzystej tafli, ponownie zanurzyć się w to wspomnienie. Ale fakt, iż jego barwa straciła część swego błysku sprawiał, że jednak nie pchała się tam wszystkimi kończynami. Zresztą… nie tylko to wspomnienie mieli do obejrzenia, prawda?
- Bo ja wiem, czy to ma znaczenie? – stwierdziła z pewną zadumą w głosie – Raczej… bardziej kwestia postrzegania? Coś w stylu, że ja ci mówię, że poduszka jest czerwona, a ty stwierdzasz, że żadna czerwień, tylko bordo – podsunęła pierwszy lepszy przykład, jaki nasunął się jej na myśl. Wszystko rozbijało się o kontekst. Godzina potrzeby, chwila, w której trzeba sięgnąć po nadzwyczajne środki, żeby osiągnąć pewien cel. Godzina próby, moment przesądzający o ostatecznym być albo nie być całej społeczności. Ale o przetrwaniu decydowało… coś.
Filar.
- Mnie natomiast uderzyło co innego. Magia używana tylko przez tego, kto jest jej godny. Chodzi o umiejętności? Posiadaną moc? Konkretne przymioty charakteru…? – westchnęła cicho. Zagadki, zagadki. Nie to, żeby miała ich dość, skądże znowu. W każdym razie może pozostałe wspomnienia coś wyjaśnią?