Skrobanie pióra zatrzymało się w połowie, gdy przez głowę Morpheusa przesunęły się wizje przyszłości, wyjątkowo wyraźne, niezaprzeczalnie bliskie. Widział wielką wodę, znajome miejsce, w którym często kąpał się jako dzieciak, a później Neila na pomoście i nagle sam stracił oddech, będąc pod wodą tylko w swojej głowie. Szarpanina w toni i ciemność. Nagle rozbłysk i znów wielka woda, spokojna i ciało na brzegu, widział bielmo na oczach i obrzęk od wody, i Erika, który zakrywa ciało białym prześcieradłem i w końcu trumnę i ciemną ziemię. Nie była to przepowiednia, ale coś sięgnęło ku niemu i rzuciło mu kłębek życia Enfera, aby rozwinął ten supeł i nie dopuścił do zerwania nici.
Wstał, aż krzesło się przewróciło i popędził po schodach w dół, omijając co któryś stopień, aby przyspieszyć swój ruch. Nikt go nie zatrzymywał, stopnie i poręcze w Warowni były wypolerowane pośpiechem oraz bieganiną jego mieszkańców. Wybiegł na dziedziniec, a stamtąd do miejsca, gdzie można się teleportować, aby zaraz zniknąć z cichym pyk. Na bezdechu zjawił się na samym krańcu molo, niemal wpadając do wody. Zamachał ramionami, aby utrzymać rónowagę, zmusił ciało do wzięcia głębokiego oddechu:
— NEIL! NEIL!
Rozglądał się, ale zawołanie spotkało się jedynie z ciszą, milczeniem jeziora i szumem wieczornego wiatru, który w uszach Morpheusa grał już marsz żałobny. Nagle kątem oka dostrzegł światło. Pod wodą. Za późno, czy przybył za późno? Nie, chyba nie. Szybko zdjął z siebie szatę i buty, skacząc na jednej nodze, aby wydostać się, bez rozsznurowywania ich i odrzucił je do tyłu. Musiał działać szybko. Trzymając w dłoni różdżkę, nabrał kolejnego oddechu, płuca panikowały, zaciskając się, ale musiał, musiał coś zrobić. Wskoczył do wody, moda od razu dostała się do oczu, do uszu, ubranie przylgnęło do ciała, poczuł otaczającą go szarą zieleń wody. Szukał ciemniejszej plamy kogoś, czegoś w wodzie, jakiegoś ruchu.
Nie miał dobrej wydolności oddechowej, nie wytrzyma za długo, patrzył i... chyba znalazł. Szybko wynurzył się, złapał największy haust, na jaki pozwalała mu sytuacja i wrócił pod wodę, płynąc jak najszybciej w stronę Neila. Chyba Neila. Miał nadzieję, że w jego stronę. Wycelował różdżkę z myślą o Mobilicorpus, aby rozłączyć kotłujące się istoty, rozłączyć je od siebie.
Akcja nieudana