Tutaj bardzo, ale to bardzo się różniły. Heather nienawidziła teleportacji, gardziła tym sposobem przemieszczania się. Miała urazę już od czasów nauki w Hogwarcie, kiedy to odbywała pierwsze lekcje. Spowodowane było to na pewno też tym, że była to jedna z nielicznych rzeczy, która nie wychodziła jej od razu. Później pojawiły się kolejne powody, które powodowały, że miała związane z tym same negatywne uczucia, jednym z nich było to, że robiło jej się niedobrze, za każdym razem, praktycznie zawsze kończyło się to wymiotami, dlatego też postanowiła unikać tego sposobu podróżowania.
Ich ostatnia wizyta w Podziemnych Ścieżkach dała jej wiele do myślenia. Nie chodziło tu wcale o tę uszkodzoną nogę, a o możliwości, jakie się pojawiły. Miała świadomość, że są znikome. Nie zamierzała jednak oszukiwać, okropnie chciała pozbyć się tej klątwy, która uprzykrzała jej życie, jeśli miała choć cień szansy, coś z tym zrobić, to zamierzała spróbować. Oczywiście zdawała sobie sprawę, iż nie mogła narażać misji zakonu, jednak może akurat znajdą chwilę, aby zająć się i tym problemem. Jeśli nie, to na pewno później będzie zamierzała coś z tym zrobić.
Co do stopy, to Cameron bardzo szybko ją poskładał, jak zawsze zresztą. Miała niesamowite szczęście, że jej chłopak był uzdrowicielem, może jeszcze nie do końca oficjalnie, bo jednak nadal się uczył, jednak wyśmienicie radził sobie z takimi urazami. Ceniła sobie jego wyrozumiałość, to, że jej nie oceniał, tylko po prostu działał. Nie wypytywał, wiedział, że nie może mu udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania, chociaż bardzo by chciała.
Z rozmyślań wyrwał ją głos Brenny. - Hejka! - Krzyknęła z entuzjazmem, a na jej twarzy pojawił się promienny uśmiech. - Nie zamówiłam, czekam na ciebie. - Wybrała już co zje na śniadanie, więc przesunęła w stronę Brenny kartę, aby ta wybrała coś dla siebie. - Tak, Camiś jest niezastąpiony, jak zawsze sprostał zadaniu, mam niesamowite szczęście, że jest przy mnie. - Nie miała problemu, żeby mówić o swoich uczuciach, bo naprawdę kochała tego chłopaka i mogła się podzielić z tym całym światem. Zabawne, że jeszcze kilka miesięcy temu miałaby problem, żeby się czymś takim dzielić. Może trochę dojrzała, kto ją tam wiedział.