Wood wybrała jajka na bekonie, nic specjalnego, była jednak pewna, że jest to właściwy wybór. W przeciwieństwie do Longbottom nie zamówiła jednak kawy, wolała herbatę, chyba nie była jeszcze na tyle dorosła, żeby pić kawę. Kojarzyło jej się to zawsze ze starymi i zmęczonymi ludźmi, więc sama rzadko kiedy sięgała po ten trunek. Nie, żeby uważała Longbottom za starą i zmęczoną, nigdy w życiu!
- Złego diabli nie wezmę Bren. - Odparła z uśmiechem. Była przyzwyczajona do tego, że ciągle pojawiały się u niej jakieś niewinne uszkodzenia, zresztą to był standard od kiedy grała w quidditcha, który też był dosyć brutalnym zajęciem, nie bała się żadnych urazów, bo wiedziała, że większość z nich Cameron z łatwością może uleczyć. Może to też było nie do końca odpowiednie, trochę za pewnie się czuła w tym wszystkim.
- Coś Ty, Camiś jest kochany, na pewno by się o to nie złościł. Nie jest też pamiętliwy, ale chyba zapomniałam mu o tym wspomnieć, będzie zabawnie, jak przypadkiem się dowie, może wtedy skłoni go to do tego, żeby szybciej mi się oświadczyć. - Nie to, że zamierzała go stawiać pod ścianą, jednak nie obraziłaby się wcale, gdyby wreszcie postanowił nieco sformalizować ich związek, tym bardziej, że w gazetach brylowali jako narzeczeństwo już od dłuższego czasu.
Ruda zupełnie nie przejęła się tą plotką, gdyż nie uważała, żeby Brenna zrobiła coś złego. Zresztą naprawdę kochała Camerona całym swoim sercem, miała wrażenie, że czasem, aż za bardzo, chociaż czy właściwie dało się kogoś kochać za bardzo? Raczej nie, te uczucia potrafiły być tak ogromne, że nie miały żadnych granic, nie spodziewała się, że kiedyś poczuje to i ona, a tutaj los przyniósł jej taką niespodziankę.
Spoważniała, kiedy Longbottom wspomniała o dniu poprzednim. Nadal nie dawało jej spokoju, skąd właściwie wziął się tam Bulstrode. - Brenn, przepraszam za bezpośredniość, ale czy Was coś łączy, coś takiego, jak mnie i Camerona? - Patrzyła na nią bardzo poważnym wzrokiem. Wyczuwała między Brenną i Atreusem jakieś dziwne napięcie, jednak nie potrafiła go nazwać.
- Oczywiście, że będę odsyłać do ciebie, wolałabym przypadkiem nie palnąć czegoś głupiego. - Tak było zdecydowanie bezpieczniej.