13.02.2024, 08:46 ✶
Jemu na szczęście niezbyt zależało, aby uwierzyła. Ale prawdą było, że Camille nie mogła wyczuć z jego strony zainteresowania, i nie robił ani nie mówił niczego, co sprowadziłoby rozmowę na tory odmienne od Egiptu. Jego głowę zaprzątała teraz inna kobieta - na tyle, na ile w ogóle zaprzątać go mogła, bo Shafiq nigdy nie był kimś, kto łatwo ulegał takim namiętnościom, a jego uwagę mocno przyciągała praca.
- Podejrzewam, że ciągną losy, kto ma z nią rozmawiać - skwitował Cathal. Ton miał lekki, ale nie uśmiechał się, ciężko więc było orzecz, ile jest w jego słowach żartu, a ile powagi. Na pewno jednak nie wątpił w zdolności Marianne, która nawet jego potrafiła zmusić do posłuszeństwa, gdy jej zależało. - Większość oddajemy po dokładnym zbadaniu i skatalogowaniu. Jeśli wiedza się poszerzy, a właściwie na pewno tak się stanie, w Egipcie też da się przeprowadzić badania. Zresztą, chociaż niektórzy archeolodzy skupiają się na jednym temacie przez całe dekady, mnie by to śmiertelnie znudziło. Ostatnie cztery lata poświęciłem Egiptowi. Teraz zajmuję się czymś innym.
Cathal nie lubił nudy. Nie lubił powtarzalności. Droga do celu była dla niego równie ważna jak sam cel. Wzdragał się wewnętrznie na myśl o tym, że za parę lat miałby po raz kolejny badać posążek, którego każde żłobienie doskonale już znał. Kogoś innego mogłaby ekscytować taka perspektywa, ale nie jego. Poświęcał pracy całą swoją uwagę, póki trwała, a potem szukał nowych wyzwań i jego myśli zwracały się ku nowemu tematowi.
- W rzeczywistości taki proceder trwał krótko i nie natknąłem się na wiarygodne przesłanki, że dotyczył królowych. W grobowcu naszej władczyni czarownicy było kilka komnat nagrobnych, ale pochowano w nich jej ludzi, którzy zmarli w czasie jego powstawania, zapewne w ramach nagrody za zasługi. I byli to głównie kapłani, jak podejrzewamy w większości czarodzieje lub jej krewni.
Egipcjanie nie mieli wiele litości i żadnego szacunku wobec życia maluczkich. W istocie jednak śladów po niewolnikach, których pochowano żywcem, by towarzyszyli swym panom w zaświatach, nie było aż tak wielu, jak głosiła obiegowa opinia.
- Te rzeczy pochodzą z jednego z takich pomieszczeń - dodał, wskazując na jedną z ostatnich gablot.
- Podejrzewam, że ciągną losy, kto ma z nią rozmawiać - skwitował Cathal. Ton miał lekki, ale nie uśmiechał się, ciężko więc było orzecz, ile jest w jego słowach żartu, a ile powagi. Na pewno jednak nie wątpił w zdolności Marianne, która nawet jego potrafiła zmusić do posłuszeństwa, gdy jej zależało. - Większość oddajemy po dokładnym zbadaniu i skatalogowaniu. Jeśli wiedza się poszerzy, a właściwie na pewno tak się stanie, w Egipcie też da się przeprowadzić badania. Zresztą, chociaż niektórzy archeolodzy skupiają się na jednym temacie przez całe dekady, mnie by to śmiertelnie znudziło. Ostatnie cztery lata poświęciłem Egiptowi. Teraz zajmuję się czymś innym.
Cathal nie lubił nudy. Nie lubił powtarzalności. Droga do celu była dla niego równie ważna jak sam cel. Wzdragał się wewnętrznie na myśl o tym, że za parę lat miałby po raz kolejny badać posążek, którego każde żłobienie doskonale już znał. Kogoś innego mogłaby ekscytować taka perspektywa, ale nie jego. Poświęcał pracy całą swoją uwagę, póki trwała, a potem szukał nowych wyzwań i jego myśli zwracały się ku nowemu tematowi.
- W rzeczywistości taki proceder trwał krótko i nie natknąłem się na wiarygodne przesłanki, że dotyczył królowych. W grobowcu naszej władczyni czarownicy było kilka komnat nagrobnych, ale pochowano w nich jej ludzi, którzy zmarli w czasie jego powstawania, zapewne w ramach nagrody za zasługi. I byli to głównie kapłani, jak podejrzewamy w większości czarodzieje lub jej krewni.
Egipcjanie nie mieli wiele litości i żadnego szacunku wobec życia maluczkich. W istocie jednak śladów po niewolnikach, których pochowano żywcem, by towarzyszyli swym panom w zaświatach, nie było aż tak wielu, jak głosiła obiegowa opinia.
- Te rzeczy pochodzą z jednego z takich pomieszczeń - dodał, wskazując na jedną z ostatnich gablot.