14.02.2024, 12:29 ✶
Z pewną dozą obawy obserwował nóż trzymany przez Crowa, a gdy ten postanowił okrutnie sobie zażartować i podrzucić ostrze, Perseus wstrzymał oddech i odruchowo się cofnął, znów zderzając się z drugim mężczyzną. Podniósł wzrok na milczącego wielkoluda (był niemową? nie znał angielskiego? a może czekał tylko na rozkaz, by skręcić mu kark, niczym pisklęciu, które przedwcześnie wypadło z gniazda?), a później znów na dawnego znajomego i gdy tylko zrozumiał, że ta broń to tylko taki straszak - przynajmniej taką miał nadzieję - ulga odmalowała się na jego twarzy.
Jak mógłbym cię nie rozpoznać?, pomyślał z tym swoim osjanicznym uśmiechem, po czym zdjął te nieszczęsne okulary i zaczepił je zausznikiem o koszulę.
— Na pewno nie wytrawne wino, bo w twoim przypadku byłoby to czyste marnotrawstwo — odciął się, lecz bez ani jednej nuty złośliwości wybrzmiewającej w łagodnym barytonie. Wciąż pamiętał jak obejmował go w pasie na moście, aby nie podzielił losu treści swojego żołądka i nie wpadł razem z nią do Sekwany i próbując stłumić śmiech powtarzał, że więcej z nim nie pije (choć następnego wieczora, rzecz jasna, znów lał się alkohol).
Podglądacz? Że niby Perseus? Brwi powędrowały do góry, a pierś nadęła się jak balonik, jakby zaraz miał naprawdę rzucać gwałtownymi protestami, ale w porę się powstrzymał, wypuścił to całe wstrzymywane powietrze i skupił się na pierwszej części wypowiedzi Crowa. Nie zamierzał dawać mu satysfakcji wdawaniem się w słowne potyczki, choć podejrzewał, że niejako już to uczynił samą swoją reakcją.
— Kim jest Fiery? Potrzebuje pomocy? — zapytał więc, przenosząc spojrzenie z jednego mężczyzny na drugiego i czuł, że od tego zaczyna mu się kręcić w głowie.
Jak mógłbym cię nie rozpoznać?, pomyślał z tym swoim osjanicznym uśmiechem, po czym zdjął te nieszczęsne okulary i zaczepił je zausznikiem o koszulę.
— Na pewno nie wytrawne wino, bo w twoim przypadku byłoby to czyste marnotrawstwo — odciął się, lecz bez ani jednej nuty złośliwości wybrzmiewającej w łagodnym barytonie. Wciąż pamiętał jak obejmował go w pasie na moście, aby nie podzielił losu treści swojego żołądka i nie wpadł razem z nią do Sekwany i próbując stłumić śmiech powtarzał, że więcej z nim nie pije (choć następnego wieczora, rzecz jasna, znów lał się alkohol).
Podglądacz? Że niby Perseus? Brwi powędrowały do góry, a pierś nadęła się jak balonik, jakby zaraz miał naprawdę rzucać gwałtownymi protestami, ale w porę się powstrzymał, wypuścił to całe wstrzymywane powietrze i skupił się na pierwszej części wypowiedzi Crowa. Nie zamierzał dawać mu satysfakcji wdawaniem się w słowne potyczki, choć podejrzewał, że niejako już to uczynił samą swoją reakcją.
— Kim jest Fiery? Potrzebuje pomocy? — zapytał więc, przenosząc spojrzenie z jednego mężczyzny na drugiego i czuł, że od tego zaczyna mu się kręcić w głowie.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory