Uśmiechnął się do Effimery, która wzięła go pod ramię, lekko przylegając do niej w bardzo swobodny, niezobowiązujący sposób, aby całość nie stała się niezręczna zarówno w stronę nadmiernej bliskości, jak i sztywności. Wykorzystał ruch dookoła siebie, aby lekko wspiąć się na palce, niby się poprawiając, rozglądając się po tłumie, ale nie utkwił wzorku na niczym konkretnym, więc zaraz powrócił naturalnie do reszty rozmówców. W jednej dłoni nadal trzymał kryształową kukułkę, którą wypuścił, pozwalając jej fruwać w okolicy jego ramienia. Uważał to za ironiczne, że jego zwierzęciem totemicznym był ptak, podczas gdy on panicznie bał się wysokości.
Perfumę zakupił po wizycie służbowej na kilka dni we Włoszech, podczas której przez działanie dziwnego wina, zamienił się ciałami z Septimą. Nie planował, ale impulsywnie znalazł się w niedużej perfumiarnii w Aleii Horyzontalnej i spędził bardzo dużo czasu, w końcu rezygnując z tego, z czym zwykle eksperymentował, ku czemuś bardziej zmysłowemu. Dojrzałym owocom na skraju fermejtacji, opitym sierpniowym słońcem, z nutami rumu. Większość lekkości już wyparowała, tak samo jak pieprzne nuty głowy,
— W takim razie wino i drinki, będziemy za chwilę, chodź Neil — odbił się biodrami swobodnie od stolika i wysupłał się z ujęcia wróżbitki i zażartował: — Jeszcze tutaj wrócimy, niech się panie nie martwią.
Kiedy zaczęli już się kierować ku najbardziej obleganemu miejscu, w końcu nawet bogaci lubili pić za pieniądze innych (tak właśnie stawali się majętni), objął po przyjacielsku czarodzieja ramieniem i na chwilę przyciągnął do siebie i otulić zapachem. Trochę, jakby zaznaczał nieświadomie teren.
Zauważył zbiorowisko oraz Erika wiszącego do góry nogami. Rozluźnił uchwyt na Neilu.
— Erik, czy to dobrze się czujesz? — zapytał żartobliwie, patrząc w górę. — Zebrani, to mój znajomy, Neil, Neil, to... Po kolei u góry mój bratanek Erik, chyba że już go znasz z kawiarni, mój lekarz Perseus... Perseusu, drinki na odwagę przed jutrem? Oraz... — zawiesił się na chwilę. — Samuel! Wyglądasz niesamowicie. Niemal cię nie poznałem.
Za ciosem przytulał wszystkich, zaczynając od Nory, przy Perseusu będąc nieco bardziej zdystansowany, z oczywistych względów nie mogąc powitać Erika.
— Noro, wyglądasz pięknie... DWA DRINKI I DWA WINA! — próbował przekraczeć rozmowy.