- Tak, pani zachęca. - Powiedział do Uli z uśmiechem, ady dodać jej nieco odwagi. - Chyba nie standardowy, a tak naprawdę to się nie znam, rzadko bywam na imprezach. - Nie miał jakiegoś szczególnego doświadczenia, podejrzewał jednak, że takie imprezy z pompą odbywają się tylko, kiedy organizują je Longbottomi. Nie dało się zaprzeczyć, że wystrój sali robił ogromne wrażenie, zapierał dech w piersiach, wydawało mu się, że to nie będzie zwykła, wiejska potupajka, jak zakładał na samym początku. No nic, skoro już znalazł się już tutaj w towarzystwie tej uroczej dziewczyny, to będzie musiał się jakoś w tym odnaleźć.
Samuel wylosował swój podarunek, po tym jak zrobiła to Ula. W jego dłonie wpadło lusterko, przejrzał się w nim i ku swemu zdzwieniu zobaczył tam twarz Danielle, o której chwilę wcześniej myślał, gwałtownie odsunął je od swojej twarzy, to było dziwne, bardzo dziwne. Nie chciał, żeby jego towarzyszka zauważyła, co tam widział, bo mogło to spowodować dyskomfort. Dopiero teraz zerknął na to, co udało się jej wylosować. - Piękna spinka, pasuje do tego nieba. - Skomentował jeszcze.
Nie wypadało też tak torować przejścia, szybko rzucił okiem po wnętrzu. Może dobrze by było coś zjeść? - Pozwolisz? - Przesunął swoje ramię w stronę dziewczyny licząc na to, że złapie go pod ramię, aby mogli się razem udać do stoiska z jedzeniem.
- Strasznie się postarali z tym wystrojem, nie widziałem jeszcze czegoś takiego. - Próbował zagaić rozmowę, jak najbardziej naturalnie, od czegoś trzeba było zacząć.