Lestrange po prostu miała prawdziwe wyczucie jak na to, w którym momencie rozmowy się pojawić. Idealnie na stringi Atreuska. Nawet jej brew nie drgnęła, w ogóle nie dała po sobie znać, że ją cokolwiek ruszyło, albo czy faktycznie usłyszała (bo może nie słyszała nic). Z Alastorem przywitała się uściśnięciem lodowatej ręki, była raczej z tych nietulących się (chyba, że było się kimś jej bardzo bliskim, wtedy przywitania mogły wyglądać zdecydowanie czulej).
– Cześć – lepiej późno niż wcale na te powitania. – A ja nie, bo trzy piąte czasu, kiedy cię widzę, to coś jesz – mogło to być związane z tym, że kiedy Brenna wpadała do biura zostawić Alkowi żarcie, to chwilę później zaczepiała też na chwilę Victorię i siłą rzeczy widziała Alastora dość często w bliskiej odległości od jedzenia. – Tak? A co w tej kanapce było takiego specjalnego? – z Atreusem też oczywiście się przywitała, gdy już złapała i jego uwagę. Uśmiechnęła się dość nieznacznie, ale to wygięcie warg w jakiś sposób ociepliło jej odbiór. A przynajmniej miała taką nadzieję. – Dzięki – odpowiedziała na komplement Atreusa i Aveliny – jak się przedstawiła. Kojarzyła dziewczynę z widzenia, ale z jakiegoś powodu nigdy nie miały szansy porozmawiać.
– To może zgłoś się do niej teraz? Powiedz, że bardzo potrzebujesz stringów dla Bulstrode’a, zbajeruj ją jakoś i zanurkuj do koszyka – rzuciła do Alastora, wierząc w jego urok osobisty. Przy okazji wyszło też, że jednak o tych stringach to usłyszała i nie mogła się powstrzymać… To znaczy mogła, ale niekoniecznie chciała. Zerknęła jeszcze w kierunku, który wskazał Atreus i ostatecznie kiwnęła głową, bo czemu nie? Jeden drink chyba nikomu nie zaszkodzi… Poszła więc z grupą do baru i po chwili i ona trzymała już w dłoni swój trunek. – Nie wiedziałam, że masz takie upodobania, Bulstrode – rzuciła od niechcenia jak gdyby nigdy nic i umoczyła usta w alkoholu.
!magicznydrink