16.02.2024, 21:51 ✶
Być może wszystko było przed nim - w końcu Rodolphus nie pokazał jeszcze w pełni swojego charakteru. Gdy chciał, potrafił być naprawdę nieznośny: był w końcu młodym człowiekiem, który od najmłodszych lat radził sobie z o wiele starszymi czarodziejami, chłód i dystans nie zawsze były dobrym połączeniem. Czasem najlepiej było być złośliwą mendą, chociaż patrząc na to, o czym mówił w tej chwili Robert: trafił na godnego przeciwnika. Chapeau bas. W przeciwieństwie do Mulcibera Rodolphus zdawał się bawić świetnie. Co prawda nie miał na twarzy durnego uśmiechu i nie śmiał się w głos, lecz w tym trudnym czasie nawet taka namiastka dawnego siebie sprawiała, że w jego szarych oczach pojawiły się jakieś pozytywne emocje.
- Zerknę na nią, oczywiście, chociaż dla formalności, w biznesie w końcu ważne jest zaufanie - ach, słodkie pierdolenie i bezczelne kłamstwo, ale czego się nie robiło dla podtrzymania pozorów? - Zgodzę się z tobą, nie powinno się rozmawiać o formalnych sprawach przed posiłkiem. Miałem wyłącznie pobieżnie, dlatego tym bardziej cieszy mnie fakt, że na spotkanie wybrałeś tę restaurację.
Kolejne kłamstwo, bo ani go nie cieszył fakt że wybrał tę restaurację, jak i w ogóle sam fakt, że zmusił go niejako do spotkania tak szybko, bez uprzedzenia, i to jeszcze w miejscu publicznym. Ale kim był, by dawać mu reprymendę, zwłaszcza gdy wokół byli ludzie?
- Często tu bywasz? - zapytał z pozoru niewinnym pytaniem, chociaż Robert mógłby przysiąc, że kącik ust Rodolphusa uniósł się na ułamek sekundy w górę. Nieczęsto miał okazję, by po prostu podrażnić kogoś durnymi pytaniami, brakło tylko sowy z pytaniem co ma na sobie.
- Zerknę na nią, oczywiście, chociaż dla formalności, w biznesie w końcu ważne jest zaufanie - ach, słodkie pierdolenie i bezczelne kłamstwo, ale czego się nie robiło dla podtrzymania pozorów? - Zgodzę się z tobą, nie powinno się rozmawiać o formalnych sprawach przed posiłkiem. Miałem wyłącznie pobieżnie, dlatego tym bardziej cieszy mnie fakt, że na spotkanie wybrałeś tę restaurację.
Kolejne kłamstwo, bo ani go nie cieszył fakt że wybrał tę restaurację, jak i w ogóle sam fakt, że zmusił go niejako do spotkania tak szybko, bez uprzedzenia, i to jeszcze w miejscu publicznym. Ale kim był, by dawać mu reprymendę, zwłaszcza gdy wokół byli ludzie?
- Często tu bywasz? - zapytał z pozoru niewinnym pytaniem, chociaż Robert mógłby przysiąc, że kącik ust Rodolphusa uniósł się na ułamek sekundy w górę. Nieczęsto miał okazję, by po prostu podrażnić kogoś durnymi pytaniami, brakło tylko sowy z pytaniem co ma na sobie.