18.02.2024, 12:55 ✶
– Wszystko na to wskazuje. Jeżeli chodzi o katastrofę, doszło do niej prawdopodobnie około sześćset – siedemset lat temu. W kwestii datowania jej powstania nie mamy pewności. Wioska, którą obecnie badamy, prawdopodobnie powstała na ruinach starszego miejsca – skwitował Shafiq.
Czy był to ogromny przeskok? Owszem. U mugolskich archeologów byłby trudny, a nawet niemożliwy – ci zwykle poświęcali się jednej, wąskiej dziedzinie i całe lata spędzali na konkretnych badaniach. W przypadku jego ekipy sprawa była o tyle łatwiejsza, że mieli do dyspozycji magię, zwykle ich zadanie było bardzo konkretne – jak w Egipcie, nie interesowali ich mugolscy faraonowie, a komnaty grobowe czarownicy – i… Cathal Shafiq pamiętał po prostu wszystko.
Było to błogosławieństwo i przekleństwo zarazem.
– Odsłoniło zaledwie fragment murów. Zaczęli badać go mugolscy archeolodzy, ale uruchomiła się klątwa. Ministerstwo Magii miało ręce pełne roboty w modyfikowaniu pamięci, dokumentów… i zwrócili się do Shafiqów. Dopiero niedawno odkopaliśmy resztę wioski – wyjaśnił, wsuwając dłonie do kieszeni. Nie miał większych problemów z dzieleniem się tą częścią historii, bo nie była żadną tajemnicą, „w branży” chodziły o niej informacje, Ministerstwo wiedziało, a on rad nie rad, powinien zainteresowywać czarodziejów tematem. Choćby dlatego, że wtedy łatwiej było o sponsorowania czy różne umowy. – Zakończyliśmy wtedy badania w Egipcie i już w Anglii zajmowaliśmy się zamykaniem formalności i katalogowaniem zbiorów. Ciotka spytała, czy temat mnie nie zainteresuje.
Początkowo planował wyjechać do Turcji i być może zabrać ze sobą część dotychczasowej ekipy. Ustąpił jednak ciotce, bo temat okazał się bardziej intrygujący niż zakładał początkowo, poza tym – czuł, że jest odrobinę Shafiqom winny (chociaż na pewno nie utrzymałoby go to w Walii długo, gdyby uznał, że nie ma tam niczego ciekawego.)
Znów zwrócił spojrzenie na Camille, gdy ta wspomniała, że nie żartował z tą nudą, a kącik jego ust uniósł się nieco w uśmiechu.
– Życie jest za krótkie, aby marnować je na rzeczy, które człowieka nie bawią i dać się wciągnąć w korowód identycznych dni, niewartych zapamiętania.
Kto jak kto, ale on - obdarzony pamięcią absolutną - wiedział o tym doskonale.
Czy był to ogromny przeskok? Owszem. U mugolskich archeologów byłby trudny, a nawet niemożliwy – ci zwykle poświęcali się jednej, wąskiej dziedzinie i całe lata spędzali na konkretnych badaniach. W przypadku jego ekipy sprawa była o tyle łatwiejsza, że mieli do dyspozycji magię, zwykle ich zadanie było bardzo konkretne – jak w Egipcie, nie interesowali ich mugolscy faraonowie, a komnaty grobowe czarownicy – i… Cathal Shafiq pamiętał po prostu wszystko.
Było to błogosławieństwo i przekleństwo zarazem.
– Odsłoniło zaledwie fragment murów. Zaczęli badać go mugolscy archeolodzy, ale uruchomiła się klątwa. Ministerstwo Magii miało ręce pełne roboty w modyfikowaniu pamięci, dokumentów… i zwrócili się do Shafiqów. Dopiero niedawno odkopaliśmy resztę wioski – wyjaśnił, wsuwając dłonie do kieszeni. Nie miał większych problemów z dzieleniem się tą częścią historii, bo nie była żadną tajemnicą, „w branży” chodziły o niej informacje, Ministerstwo wiedziało, a on rad nie rad, powinien zainteresowywać czarodziejów tematem. Choćby dlatego, że wtedy łatwiej było o sponsorowania czy różne umowy. – Zakończyliśmy wtedy badania w Egipcie i już w Anglii zajmowaliśmy się zamykaniem formalności i katalogowaniem zbiorów. Ciotka spytała, czy temat mnie nie zainteresuje.
Początkowo planował wyjechać do Turcji i być może zabrać ze sobą część dotychczasowej ekipy. Ustąpił jednak ciotce, bo temat okazał się bardziej intrygujący niż zakładał początkowo, poza tym – czuł, że jest odrobinę Shafiqom winny (chociaż na pewno nie utrzymałoby go to w Walii długo, gdyby uznał, że nie ma tam niczego ciekawego.)
Znów zwrócił spojrzenie na Camille, gdy ta wspomniała, że nie żartował z tą nudą, a kącik jego ust uniósł się nieco w uśmiechu.
– Życie jest za krótkie, aby marnować je na rzeczy, które człowieka nie bawią i dać się wciągnąć w korowód identycznych dni, niewartych zapamiętania.
Kto jak kto, ale on - obdarzony pamięcią absolutną - wiedział o tym doskonale.