19.02.2024, 21:32 ✶
Krew i filar – te dwe rzeczy jej w ostatecznym rozrachunku nie pasowały. Jeśli się zastanowić, to czy w ogóle było możliwe, żeby po tylu wiekach przelana wtedy krew miała jakiekolwiek znaczenie? Już dawno wyschła, pewnie obróciła się w pył, a co więcej: brakowało śladów aktywności, gdy stanęli z nim „oko w oko”. Tej samej aktywności, którą widzieli we wspomnieniu, z którą Leta miała styczność. Właśnie wtedy, gdy sięgała do mroczniejszych aspektów magii…
- Śmiem stwierdzić, że nekromancja sama w sobie krwi nie wymaga – mruknęła z zadumą w głosie – W końcu sprowadza się do manipulacji energią, siłami witalnymi czy jakkolwiek inaczej by to nazwać – dodała jeszcze i skinęła lekko głową. Przewodzenie energii, nie brzmiało nieprawdopodobnie. Aczkolwiek… hm, tu musiała się zastanowić na spokojnie. Nie miała bezpośredniego kontaktu z filarem, ale jednak coś – jej obecność? - go obudziło. Reagował na samą bliskość energii?
Brew nieznacznie drgnęła, gdy Ginny stwierdziła, że przypadków nie ma. Nie, Crouch zdecydowanie nie zgadzała się z McGonagall. Ale wchodzenie w polemikę tu i teraz oznaczałoby nie tylko opóźnienie zapoznania się z kolejnym wspomnieniem – a z którejkolwiek strony by nie patrzeć, Lecie jednak na tym zależało -
lecz i zapewne wpełznięcie na dość grząski grunt. Tak, zdecydowanie wspomnienie miało priorytet…
A co do gotowości… oczywiście że była gotowa! Nie trzeba jej było prosić, by łaskawie ruszyła swoje litery i się przyłączyła…
A potem stało się to.
Światło.
Błyskawica, ale jednocześnie nie błyskawica. Już pomijając nie ten kierunek, pomijając samo użycie magii, blask trwał, trwał, trwał… a niebo zdawało się otworzyć swe podwoje na wezwanie czarodzieja.
Nie można powiedzieć, żeby nie spotkało się to ostatecznie z pewną fascynacją ze strony Lety, bynajmniej. Ale… cóż, gdyby czytała niejakiego Tolkiena, to w tej chwili mogłaby zacytować fragment o krasnoludach, które kopały zbyt głęboko. Bo właśnie to Blackwood zrobił: kopał za głęboko, dając upust swej chciwości.
- Co za bufon – podsumowała ostatecznie, ani myśląc się ugryźć w język. Hipokryzja? Zapewne tak, i to niemała, co bynajmniej jej nie przeszkodziło w wygłoszeniu takiej opinii...
- Śmiem stwierdzić, że nekromancja sama w sobie krwi nie wymaga – mruknęła z zadumą w głosie – W końcu sprowadza się do manipulacji energią, siłami witalnymi czy jakkolwiek inaczej by to nazwać – dodała jeszcze i skinęła lekko głową. Przewodzenie energii, nie brzmiało nieprawdopodobnie. Aczkolwiek… hm, tu musiała się zastanowić na spokojnie. Nie miała bezpośredniego kontaktu z filarem, ale jednak coś – jej obecność? - go obudziło. Reagował na samą bliskość energii?
Brew nieznacznie drgnęła, gdy Ginny stwierdziła, że przypadków nie ma. Nie, Crouch zdecydowanie nie zgadzała się z McGonagall. Ale wchodzenie w polemikę tu i teraz oznaczałoby nie tylko opóźnienie zapoznania się z kolejnym wspomnieniem – a z którejkolwiek strony by nie patrzeć, Lecie jednak na tym zależało -
lecz i zapewne wpełznięcie na dość grząski grunt. Tak, zdecydowanie wspomnienie miało priorytet…
A co do gotowości… oczywiście że była gotowa! Nie trzeba jej było prosić, by łaskawie ruszyła swoje litery i się przyłączyła…
⋅•⋅⊰∙∘☽༓☾∘∙⊱⋅•⋅
Ciemno. Burzowo. Ledwo rysujące się sylwetki; mimo iż doskonale wiedziała, że jednie ogląda przeszłość, jest jedynie świadkiem tego, co wydarzyło się bardzo dawno temu, to i tak odczuła zimny dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa.A potem stało się to.
Światło.
Błyskawica, ale jednocześnie nie błyskawica. Już pomijając nie ten kierunek, pomijając samo użycie magii, blask trwał, trwał, trwał… a niebo zdawało się otworzyć swe podwoje na wezwanie czarodzieja.
Nie można powiedzieć, żeby nie spotkało się to ostatecznie z pewną fascynacją ze strony Lety, bynajmniej. Ale… cóż, gdyby czytała niejakiego Tolkiena, to w tej chwili mogłaby zacytować fragment o krasnoludach, które kopały zbyt głęboko. Bo właśnie to Blackwood zrobił: kopał za głęboko, dając upust swej chciwości.
- Co za bufon – podsumowała ostatecznie, ani myśląc się ugryźć w język. Hipokryzja? Zapewne tak, i to niemała, co bynajmniej jej nie przeszkodziło w wygłoszeniu takiej opinii...