• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja Hogsmeade i Hogwart [23.04.1972] Wizyta w Hogsmeade || Chester i Robert

[23.04.1972] Wizyta w Hogsmeade || Chester i Robert
Herald of Darkness
It seems that all that was good has died
And is decaying in me
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Chester to mierzący 178 cm wzrostu, postawny mężczyzna, ważący 76 kg. Ma brązowe, poprzetykane pierwszymi siwymi pasmami włosy i niebieskie oczy. Brąz noszonej przez niego krótkiej brody został przerzedzony przez lekką siwiznę. Przez większość czasu nosi mundur Aurora, natomiast poza pracą ubiera się elegancko, w garnitury. Często widywany jest z papierosem. Pierwsze wrażenie... jest służbistą, twardym gnojem, za którym nie przepada niemałe grono osób z dep. przestrzegania prawa. Nie można mu jednak odmówić doświadczenia zawodowego.

Chester Rookwood
#5
24.02.2024, 23:49  ✶  

Corvus nie zamierzał namawiać Apisa na sięgnięcie papierosa, skoro on wyraźnie odmówił. W przypadku Chestera bywało bardzo niewiele momentów, w których był w stanie powstrzymać się od wypalenia papierosa - nie mógł tego zrobić za każdym razem, gdy ukrywał twarz za maską Śmierciożercy. Służba Czarnemu Panu była służbą pełną wyrzeczeń. Mniejszych lub większych. Chwilowe nieuleganie swojemu nałogowi było wyrzeczeniem mniejszej wagi. W chwili obecnej, przez swoją niezachwianą lojalność swojemu Mistrzowi, jest w stanie poświęcić znacznie więcej, niż takie drobnostki. Schowana do kieszeni marynarki paczka w najbliższym czasie nie miała ponownie pojawić się w jego dłoni.

Chester znacznie inaczej postrzegał Hogsmeade, niż w czasach swojego uczęszczania do Hogwartu. Nawet wtedy ta mieścina nie zrobiła na nim takiego wrażenia, jakie musiała wywrzeć na szlamach, którym rodzice podpisali pozwolenie na weekendowe wypady do tej wioski. Zdarzało mu się zabierać wraz z żoną swoje dzieci do Hogsmeade, tak aby w jakimś stopniu zapoznały się one z tą miejscowością na długo przed Hogwartem, tak aby na trzecim roku podczas uczęszczania do tej szkoły nie odkrywały wszystkich uroków Hogsmeade na równi ze szlamami. On sam ze wszystkich miejsc w tej tandetnej pipidówie darzył największą estymą Pub Pod Trzema Miotłami, tyle że tam teraz nie chodził na kufel piwa kremowego. W mniejszym stopniu szukał wzrokiem charakterystycznego szyldu Miodowego Królestwa, w którym wciąż sprzedawano kilka jego ulubionych słodyczy - Chester naprawdę rzadko jadał jakiekolwiek słodkości.

Ku zadowoleniu Chestera, droga prowadząca do księgarni nie trwała długo i nie musiał też pędzić. Do dnia dzisiejszego wystarczająco się nabiegał. Wciąż pozostawał aktywny zawodowo i działał w szeregach Śmierciożerców. Tę służbę zakończy albo Azkaban albo jego śmierć. Tego pozostawał pewien. Nie był to dobry moment aby on dał się ponieść wspomnieniom, jakie w dużej mierze wiązały go z tą wioską, z tym mostem i drogą prowadzącą do Hogwartu. To było coś, na co Chester nie lubił sobie pozwalać. Bez zatracania się w przeszłości pozostawał wyjątkowo skostniały.

— To jakiś mój daleki krewny od strony matki wywodzącej się z tego rodu. Nie jestem w stanie nic o nim powiedzieć. — Zwrócił się do idącego obok niego Mulcibera. Pomimo pokrewieństwa z Parkinsonami to nie był w stanie powiedzieć, że zna ich wszystkich z imienia, nazwiska, ze słyszenia i że jest w stanie powiedzieć o nich cokolwiek w kontekście tej właśnie rodziny. Chester lubił gromadzić tego rodzaju informacje o ludziach ze swojego otoczenia. Doskonale wiedział, że niektórych informacji nie należało przekazywać w miejscu publicznym. — Jeśli faktycznie będzie robić te interesy z właścicielem Ksiąg i Zwojów to faktycznie będziemy mogli mówić o szczęściu. — Chester dobrze wiedział, że na informacjach zebranych przez Mulcibera można w znacznym stopniu polegać. Tak jak on mógł polegać na Robercie w sprawach związanych z organizacją. Robert jako jego wspólnik miał wiele zalet.

— Doskonale. Oby to spotkanie nie trwało długo. Zakładam, że będzie starał się uzyskać jak najkorzystniejszą dla siebie cenę przez to, że włożył sporo środków w przywrócenie posiadłości do obecnego, ponoć dobrego stanu. — Dla Chestera jego czas pozostawał cenny. Mierzył w tym momencie tego człowieka swoją miarą - gdyby sam nabył taką posiadłość i przeprowadził jej gruntowną modernizację to starałby się zyskać na jej sprzedaży. — Chyba, że zainteresowanie Parkinsonów sprawi, że znaczna suma galeonów nie zmieni właściciela. Z czego ja wolałbym przekazać im te pieniądze, jeśli się zdecydujemy na uczynienie posiadłości siedzibą klubu, przez wzgląd na uniknięcie sytuacji, w której oni znaczną się chełpić odegraniem roli, którą odegraliby wówczas w powstaniu tego klubu oraz zapobiegnięcia próbie zręcznego przejęcia go. — Nie porzucając mierzenia swoją miarą swoich dalszych krewnych musiał rozważyć dwa z całkiem realnych scenariuszy. To byłoby coś, co on starałby się zrobić gdyby to było zgodne z jego interesami. Biorąc pod uwagę to, że Parkinsonowie sami im zaproponowali tę właśnie posiadłość to zdecydowanie należało brać to pod uwagę. Przynajmniej jego zdaniem. Nie bez powodu powstało powiedzenie, że z rodziną wychodziło się dobrze na portretach.

Zawieszony nad drewnianymi drzwiami dzwonek nie okazał się przyjacielem Chestera, zdolnego przedostać się niepostrzeżonym do jakiekolwiek niezabezpieczonego pomieszczenia. Gdyby wykonywał jedną z misji to on mógłby pokrzyżować mu szyki. W tym przypadku to nie miało najmniejszego znaczenia. Pogrążeni w rozmowie mężczyźni zdawali się nie zwracać na nich najmniejszej uwagi.  Do czasu. A przynajmniej można odnieść takie wrażenie.

— To on. — Wskazał głową na Roberta. — Miejmy nadzieję, że ten kilkuminutowy spacer będzie tego wart i że ta posiadłość nam przypadnie do gustu. — Dodał podczas wymiany uścisków z tym mężczyzną. — Trochę na pewno. W przeciwieństwie do czasu. — W jego słowach kryło się stosowne ponaglenie. Swoje sprawy ci dwaj będą mogli załatwić innym razem. Mogą się nawet pobić o te książki, jeśli uznają to za konieczne.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Chester Rookwood (1800), Robert Mulciber (2410)




Wiadomości w tym wątku
[23.04.1972] Wizyta w Hogsmeade || Chester i Robert - przez Chester Rookwood - 23.12.2023, 00:57
RE: [23.04.1972] Zagubiona dziewczynka || Chester i Robert - przez Robert Mulciber - 27.12.2023, 12:13
RE: [23.04.1972] Zagubiona dziewczynka || Chester i Robert - przez Chester Rookwood - 12.01.2024, 19:52
RE: [23.04.1972] Zagubiona dziewczynka || Chester i Robert - przez Robert Mulciber - 31.01.2024, 12:52
RE: [23.04.1972] Zagubiona dziewczynka || Chester i Robert - przez Chester Rookwood - 24.02.2024, 23:49
RE: [23.04.1972] Zagubiona dziewczynka || Chester i Robert - przez Robert Mulciber - 16.03.2024, 03:40
RE: [23.04.1972] Zagubiona dziewczynka || Chester i Robert - przez Chester Rookwood - 16.06.2024, 20:16

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa