Robert sam nie był w stanie określić swoich intencji względem Louvaina. Czy rzeczywiście brał pod uwagę udzielenie mu wsparcia? Pomocy? Czy może wręcz przeciwnie? Chciał się go pozbyć? Chciał powrócić na swoje dawne miejsce? Na pewne decyzje było wciąż zbyt wcześnie. Musiał niektóre sprawy dobrze przemyśleć. Pochylić się nad nimi. Poświęcić im nieco więcej czasu. Niczego nie wykluczał. Niczego nie zakładał.
Zwłaszcza, że w chwili obecnej priorytety były inne.
- Oczywiście. – przytaknął. Byli w gabinecie, więc mieli tu papier, coś do pisania, nawet koperty. Wszystko można było tutaj znaleźć. Wystarczyło tylko chwilę pogrzebać w biurku, szafkach. Robert się tym zajął bez zbędnej zwłoki, bo i w odkładaniu tego na później nie widział sensu. Skoro możesz coś zrobić dzisiaj, nie zostawiaj tego na jutro. I inne, temu podobne bzdury.
Kiedy już wszystko ogarnął, udostępnił Stanleyowi. Mógł na spokojnie napisać, następnie umieścić kolejne wiadomości w kopercie. Wysłać również, o ile tylko miał na to sposób. Koncepcje? Robert nie wnikał w jaki sposób syn chciał to ogarnąć. Po prostu palił otrzymanego chwilę wcześniej papierosa. Powoli. Przy okazji się wszystkiemu przyglądając. Czekając.
Wykorzystując ten czas na to, żeby pewne rzeczy sobie przemyśleć.
- Zostawmy już sprawę Rookwooda za nami, musimy skupić się na Moody. – odezwał się ponownie, kiedy mogli już wrócić do rozmowy. Omawiania różnych kwestii. – Potrzebujemy rozeznać się w tym, w jaki sposób zorganizowane są Brygada i Biuro Aurorów. Możliwie najwięcej informacji, które pozwolą nam zaplanować dalsze działania. Jesteś na miejscu, powinieneś więc być w stanie dostarczyć nam informacji, które pozwolą podjąć pierwsze decyzje. Zacząć sprawę. – dogasił papieros, umieścił jego pozostałości w prowizorycznej popielniczce. – Ludzie, miejsca, procedury. Myślę, że powinieneś rozumieć o co chodzi?
Ot, pierwsze zadanie. Niezbyt skomplikowane, ale zarazem cholernie ważne. Pozwalające na podjęcie dalszych działań. Wykonanie kolejnych kroków. Od Stanleya zależało w tym przypadku wiele. Bardzo dużo. Czy zdawał sobie z tego sprawę? Rozumiał… rozumiał powagę sytuacji?
- Najlepiej byłoby to spisać. W formie czegoś na kształt… raportu. – bo przecież z raportami miał styczność wielokrotnie. Musiał mieć w tym aspekcie całkiem spore doświadczenie. Tym samym stawiane wymagania powinny być dla niego jasne. W pełni zrozumiałe.