20.02.2024, 18:03 ✶
Dalej stoi przy barze.
Z każdym kolejnym słowem Nory rosła jego konsternacja, którą skrzętnie maskował uśmiechem i uciekającym spojrzeniem. W tych drinkach coś musi być, pomyślał Perseus. Oczywiście we wszystkich, tylko nie w moim, dodał głos w jego głowie nieustępującą pewnością siebie. Przecież nie zaczął mówić bez żadnego filtra jak Nora, albo lewitować jak Erik, ani nie zamienił się w niedźwiedzia jak Sam (to właściwie nie miało bezpośredniej korelacji z alkoholem, ale meandry umysłu Blacka odnazły w tym logiczny ciąg).
Normalnie jego policzki oblałyby się rumieńcem, gdyby ktoś tak głośno postanowił wznieść za niego toast, w dodatku tak głośno; tym razem jednak Perseus poczuł przyjemność z chwilowego znalezienia się w centrum uwagi, zatem roześmiał się serdecznie i upił resztkę swojego drinka. Do Neila natomiast rzucił po francusku ciche życzenie miłego wieczoru i wrócił do poprzednio przerwanej czynności, to znaczy bezczelnego drapania Samuela za uchem. W końcu gdyby to nie było dozwolone, Matka by inaczej świat stworzyła!
— Przepraszam Erik, no już, już, nie dąsaj się — oparł rozbawiony, a następnie odwrócił się, by poprosić barmana o kolejnego drinka, którego podał Erikowi, a sam natomiast zamówił dla siebie zwykły sok — Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
Delikatnie zastukał swoją szklanką o tą trzymają przez Longbottoma w ramach toastu pojednania i upił łyk soku, tylko po to, by za chwilę dyskretnie wypluć go z powrotem do naczynia, gdy próbował się nie zaśmiać na to, co powiedziała Nora. On przynajmniej nie próbował zjeść mi laski, chciał odciąć się Perseus, lecz w porę ugryzł się w język. Za punkt honoru postawił sobie, by nie przypominać pannie Figg o tamtej żenującej (dla obu stron!) sytuacji z marcowego balu.
Zaraz potem jego spojrzenie napotkało Victorię, a na twarzy Perseusa kolejny raz tego wieczora zagościł uśmiech. Nie wyglądała na wściekłą, co chyba oznaczało, że nie zdawała sobie sprawy z tego, że to właśnie on ukradł z jej ogródka te pojedyncze kwiaty, które jakimś cudem przeżyły wichurę na Beltane...
— Też uważasz, że czymś je doprawiono? — konspiracyjnie zniżył głos.
Rzucam na randomowego drinka, którego przekazuję Erikowi.
!magicznydrink
Z każdym kolejnym słowem Nory rosła jego konsternacja, którą skrzętnie maskował uśmiechem i uciekającym spojrzeniem. W tych drinkach coś musi być, pomyślał Perseus. Oczywiście we wszystkich, tylko nie w moim, dodał głos w jego głowie nieustępującą pewnością siebie. Przecież nie zaczął mówić bez żadnego filtra jak Nora, albo lewitować jak Erik, ani nie zamienił się w niedźwiedzia jak Sam (to właściwie nie miało bezpośredniej korelacji z alkoholem, ale meandry umysłu Blacka odnazły w tym logiczny ciąg).
Normalnie jego policzki oblałyby się rumieńcem, gdyby ktoś tak głośno postanowił wznieść za niego toast, w dodatku tak głośno; tym razem jednak Perseus poczuł przyjemność z chwilowego znalezienia się w centrum uwagi, zatem roześmiał się serdecznie i upił resztkę swojego drinka. Do Neila natomiast rzucił po francusku ciche życzenie miłego wieczoru i wrócił do poprzednio przerwanej czynności, to znaczy bezczelnego drapania Samuela za uchem. W końcu gdyby to nie było dozwolone, Matka by inaczej świat stworzyła!
— Przepraszam Erik, no już, już, nie dąsaj się — oparł rozbawiony, a następnie odwrócił się, by poprosić barmana o kolejnego drinka, którego podał Erikowi, a sam natomiast zamówił dla siebie zwykły sok — Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
Delikatnie zastukał swoją szklanką o tą trzymają przez Longbottoma w ramach toastu pojednania i upił łyk soku, tylko po to, by za chwilę dyskretnie wypluć go z powrotem do naczynia, gdy próbował się nie zaśmiać na to, co powiedziała Nora. On przynajmniej nie próbował zjeść mi laski, chciał odciąć się Perseus, lecz w porę ugryzł się w język. Za punkt honoru postawił sobie, by nie przypominać pannie Figg o tamtej żenującej (dla obu stron!) sytuacji z marcowego balu.
Zaraz potem jego spojrzenie napotkało Victorię, a na twarzy Perseusa kolejny raz tego wieczora zagościł uśmiech. Nie wyglądała na wściekłą, co chyba oznaczało, że nie zdawała sobie sprawy z tego, że to właśnie on ukradł z jej ogródka te pojedyncze kwiaty, które jakimś cudem przeżyły wichurę na Beltane...
— Też uważasz, że czymś je doprawiono? — konspiracyjnie zniżył głos.
Rzucam na randomowego drinka, którego przekazuję Erikowi.
!magicznydrink
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory