Nie odmówiła mu. Czyli był w tym jakiś sukces. Wiedział jednak, że to dopiero początek drogi. Carrow nie był wybitnym tancerzem, zdecydowanie nie. Na koordynację nie mógł narzekać, bo dbał o to, aby być w formie, niestety nie było to równe z poczuciem rytmu. Weź się w garść. Musi sobie poradzić, na pewno nie zrobi sobie przypału, przynajmniej ciągle próbował siebie w tym utwierdzić.
Zupełnie nie zwrócił uwagi na strukturę dłoni Uli, bardziej się martwił, cz jego ręce nie spocił się ze stresu, miał nadzieję, że nie, byłoby mu wstyd.
Zaprowadził więc Ulę na parkiet. Wtedy dopiero ułożył wolną rękę na jej talii, aby mogli zacząć taniec. Próbował prowadzić, muzyka nawet mu nie przeszkadzała w tym tańcu. Najwyraźniej miał w sobie jakiś ukryty talent, przynajmniej przy takim wolnym kawałku. Uśmiechał się przy tym od ucha do ucha, zadowolony z tego, że mu się udało. Prowadził Ulę tak, aby przypadkiem nie weszli w jakąś inną z tańczących par. Piosenka, która grała w tle nie należała do tych szybszych, więc nawet nieco mu to ułatwiało to wszystko. Cieszył się chwilą, tak po prostu.