22.02.2024, 19:36 ✶
Zostaje wyswobodzony z toalety przez Elliotta po męskiej rozmowie z Erikiem i Nielem.
Nie był pijany - co najwyżej odrobinę rozluźniony tym jednym, jedynym drinkiem - a mimo to miał pewne trudności z rozpoznaniem w pierwszej chwili osoby, która wyswobodziła ich ze stalowych objęć krwiożerczej toalety, która zacisnęła się na nich jak muchołówka. Na szczęście ich rycerzem w lamparciej zbroi okazał się... na Merlina, to Elliott! Wyglądał zupełnie inaczej z tymi ciemnymi włosami (czy one przypadkiem ostatnim razem nie były krótsze? Ciekawe jakiego szamponu używał, że rosły mu tak szybko i czy pomoże na robiące się Perseusowi zakola?) i w tej koszuli, tak niepodobnej do surowej elegancji, w którą zazwyczaj był odziany. Chciał nawet coś powiedzieć, skomentować wygląd swego przyjaciela, jednak ten odezwał się pierwszy.
— Skądże, po prostu urządziłem sobie kawalerski nad pisuarem — uśmiechnął się szeroko rozbawiony absurdem tej sytuacji. Chciał dopytać, czy Elliott nie pamięta jak to było z jego własnym kawalerskim, ale tak się złożyło, że nawet nie był na niego zaproszony, bowiem w czasie, kiedy Malfoy brał ślub, ich stosunki było nieco... napięte — Może do nas dołączysz?
Mimo to chwycił swoją laskę pod pachę i bardzo dumnym, choć naznaczonym chorobą krokiem, wyszedł z pomieszczenia i stanął tuż obok Elliotta. Stodoła, nawet jeśli pełna ludzi, była zdecydowanie przyjemniejsza niż mała łazienka.
— Och, gdzie moje maniery — nigdzie, Percy, nigdzie. I w tym problem — Elliocie, to jest Neil. Mieszka w Alei Horyzontalnej — na końcu języka miał "mój pacjent", ale w porę się powstrzymał i uśmiechnął się do chłopaka porozumiewawczo; to był ich sekret — Neil, to jest Elliott Malfoy, nasza pijaw... to znaczy, nasz kanclerz skarbu.
To tak pieszczotliwie, z miłością (czystą, platoniczną, przyjacielską); każdy, kto znał Perseusa wystarczająco blisko, wiedział, jakie miał zdanie na temat podatków - były jak subskrypcja, której nie dało się anulować, a on nie był do końca zadowolony z jakości serwisu po tym, jak sekretarka w Ministerwie kazała mu czekać minutę by mógł wejść do gabinetu Elliotta.
Nie był pijany - co najwyżej odrobinę rozluźniony tym jednym, jedynym drinkiem - a mimo to miał pewne trudności z rozpoznaniem w pierwszej chwili osoby, która wyswobodziła ich ze stalowych objęć krwiożerczej toalety, która zacisnęła się na nich jak muchołówka. Na szczęście ich rycerzem w lamparciej zbroi okazał się... na Merlina, to Elliott! Wyglądał zupełnie inaczej z tymi ciemnymi włosami (czy one przypadkiem ostatnim razem nie były krótsze? Ciekawe jakiego szamponu używał, że rosły mu tak szybko i czy pomoże na robiące się Perseusowi zakola?) i w tej koszuli, tak niepodobnej do surowej elegancji, w którą zazwyczaj był odziany. Chciał nawet coś powiedzieć, skomentować wygląd swego przyjaciela, jednak ten odezwał się pierwszy.
— Skądże, po prostu urządziłem sobie kawalerski nad pisuarem — uśmiechnął się szeroko rozbawiony absurdem tej sytuacji. Chciał dopytać, czy Elliott nie pamięta jak to było z jego własnym kawalerskim, ale tak się złożyło, że nawet nie był na niego zaproszony, bowiem w czasie, kiedy Malfoy brał ślub, ich stosunki było nieco... napięte — Może do nas dołączysz?
Mimo to chwycił swoją laskę pod pachę i bardzo dumnym, choć naznaczonym chorobą krokiem, wyszedł z pomieszczenia i stanął tuż obok Elliotta. Stodoła, nawet jeśli pełna ludzi, była zdecydowanie przyjemniejsza niż mała łazienka.
— Och, gdzie moje maniery — nigdzie, Percy, nigdzie. I w tym problem — Elliocie, to jest Neil. Mieszka w Alei Horyzontalnej — na końcu języka miał "mój pacjent", ale w porę się powstrzymał i uśmiechnął się do chłopaka porozumiewawczo; to był ich sekret — Neil, to jest Elliott Malfoy, nasza pijaw... to znaczy, nasz kanclerz skarbu.
To tak pieszczotliwie, z miłością (czystą, platoniczną, przyjacielską); każdy, kto znał Perseusa wystarczająco blisko, wiedział, jakie miał zdanie na temat podatków - były jak subskrypcja, której nie dało się anulować, a on nie był do końca zadowolony z jakości serwisu po tym, jak sekretarka w Ministerwie kazała mu czekać minutę by mógł wejść do gabinetu Elliotta.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory