Gładki tkany len zaszeleścił pod palcami Septimy, a sam jej gest przywołał setki gestów jego szwagierek, które poprawiały mężom i synom koszule i muszki przed ważnymi wyjściami. To było bardzo przyjemne uczucie, chociaż w jego głowie coś przeskoczyło, czas zaczął się niezgadzać, tworząc wewnętrzne poczucie paniki, jak bolące miejsce gdzieś wewnątrz, w trzewiach, upierdliwe, ale nie łamiące, ciężkie do określenia.
— Teoretycznie już pora, żebym zdjął żałobę, ale i tak... Trochę mi niezręcznie, odwykłem. Tylko nikomu nie mów, Septimo. Ktoś mądry jednak powiedział mi, że czas ma zaleczać rany — wrócił do ich rozmowy na plaży we Włoszech sprzed dwóch tygodni. Kiedy lawirował i spojrzał pod nogi, bo rozbite szkło chrupnęło pod jego nogami, zauważył czerwone trzewiki u Septimy. Rozproszyły go tak, że w ogóle nie zarejestrował, że nie ma żadnego szkła, nie ma szkła, nie ma... Przejdź przez lustro.
— Tak, ma kolor podobny do twoich oczu — po czym nachylił się do niej i ciszej dodał: — Dobra dziewczynka. To będą najwygodniejsze buty, jakie nosiłaś, gwarantuję.
Przechodząc pomiędzy różnymi grupkami, wskazał Septimie Norę i Sama, wyrażając zdziwienie z ich zetknięcia czołami. Wyjaśnił Septimie, że to lokalny leśniczy z Kniei oraz że Norę powinna kojarzyć, bo jest właścicielką nowej kawiarni na Pokątnej. Pokazał na Brennę w tańcu, tłumacząc, że to jego bratanica i organizatorka całej zabawy. Chciał też przedstawić Erika, ale nie mógł znaleźć go spojrzeniem, nawet jeśli chłopak wyrastał ponad średnią wzrostu. Światła mieniły się w czarnych oczach Morpheusa, iskry radości lub ułuda. Było rzeczywiście coś w tym, jak się prezentował, nieco bardziej spięty na karku, bardziej wyprostowany, jakby czarny szal (och, tutaj też parowali się subtelnie, dzięki podarunkowi gospodyni, czyżby przeznaczenie?) rzeczywiście stanowił jego zbroję.
— A to jest Neil Enfer — powiedział, gdy dotarli do baru, przedstawiając dwojkę sobie nawzajem. — Septima to moja przyjaciółka, jest wytwórcą różdżek. Neil zajmuje się kadzidłami i zielarstwem. Myślę, że znajdziecie niejeden wspólny temat... Trzy drinki poproszę.
Ostatnie słowa skierował już do barmana.
— Tamta zgraja to znajomi Brenny, kwiat dzisiejszej młodzieży, ostatnia twierdza nadziei w tych mrocznych czasach, aurorzy i BUM-owcy. Tylko tak strasznie wyglądają.
*Jak dostanę na występ, to ups, rozlało się xD
!magicznydrink