24.02.2024, 23:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.02.2024, 23:51 przez Ambrosia McKinnon.)
Nie spodziewała się od niego listu, ani tego, że zamarzą mu się rozmowy poruszające niesprecyzowane tematy. Może właśnie dlatego, pierwsze co zrobiła zanim mu odpisała, to przetasowała swoją talię tarota, z zastanowieniem wpatrując się we właśnie otrzymany pergamin. A potem pociągnęła kartę, mimowolnie uśmiechając się lekko na widok Gwiazdy, która jednoznacznie kojarzyła jej się z Dianą. Jej znaczenie nie miało tutaj teraz większego znaczenia, bo Rosie zwróciła uwagę bardziej na sam motyw, który przedstawiała karta. Woda? Niech będzie zatem woda. Czerwcowa pogoda zapowiadała się wręcz fenomenalnie, a słońce już od pierwszego dnia zdawało się wywiązywać z obietnic, które snuli meteorologowie.
Dlatego też, kiedy już zebrała się w sobie, żeby Traversowi odpisać, zaproponowała mu spacer po plaży. Szczególnie, że ta którą mu zaproponowała, należała do tych mniej uczęszczanych. Początek lata też tylko sprzyjał miejscu, bo ludzie siedzieli w pracy, a dzieciaki nie wróciły jeszcze na letnią przerwę do miasta. Mogli więc mieć tyle prywatności, ile tylko chcieli, a przez to i Theon mógł się swobodnie podzielić swoimi problemami.
- Jak pójdziemy w tamtą stronę, to jest tam takie stare, drewniane molo - uśmiechnęła się do niego wesoło i wskazała palcem w kierunku, który równie dobrze mógł być losowy. Jakby jednak zmrużyć oczy, to faktycznie, na tle falującej wody odcinał się płaski, ciemny odcinek odchodzący od plaży. Piasek był cieplutki, wygrzany od słońca, które świeciło im w plecy, kiedy szli przed siebie. McKinnon już dawno w sumie zdjęła buty, żeby móc brodzić co jakiś czas w wodzie, jakby to była jakaś przyjemna wycieczka krajoznawcza. Ale w sumie skoro już tu byli, to czemu miała się tym miejscem nie cieszyć?
Dlatego też, kiedy już zebrała się w sobie, żeby Traversowi odpisać, zaproponowała mu spacer po plaży. Szczególnie, że ta którą mu zaproponowała, należała do tych mniej uczęszczanych. Początek lata też tylko sprzyjał miejscu, bo ludzie siedzieli w pracy, a dzieciaki nie wróciły jeszcze na letnią przerwę do miasta. Mogli więc mieć tyle prywatności, ile tylko chcieli, a przez to i Theon mógł się swobodnie podzielić swoimi problemami.
- Jak pójdziemy w tamtą stronę, to jest tam takie stare, drewniane molo - uśmiechnęła się do niego wesoło i wskazała palcem w kierunku, który równie dobrze mógł być losowy. Jakby jednak zmrużyć oczy, to faktycznie, na tle falującej wody odcinał się płaski, ciemny odcinek odchodzący od plaży. Piasek był cieplutki, wygrzany od słońca, które świeciło im w plecy, kiedy szli przed siebie. McKinnon już dawno w sumie zdjęła buty, żeby móc brodzić co jakiś czas w wodzie, jakby to była jakaś przyjemna wycieczka krajoznawcza. Ale w sumie skoro już tu byli, to czemu miała się tym miejscem nie cieszyć?
she was a gentle
sort of horror
sort of horror