25.02.2024, 15:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.02.2024, 15:37 przez Elliott Malfoy.)
Elliott rozmawia z Erikiem oraz Perseuszem. Wita się z Neilem, jest pasywno agresywny, acz w ramach dobrego smaku.
Pierwszym, co Elliotta uderzyło, po tym jak uwięzieni wcześniej mężczyźni wytoczyli się w uldze z toalety (no kto by się spodziewał, zazwyczaj to działa na odwrót?), był fakt, że Perseusz wyglądał na faktycznie zadowolonego. Od raz odgonił sprośne myśli, które formowały mu się w głowie - no bo przecież co innego może przyjść na myśl po oswobodzeniu atrakcyjnych mężczyzn z potrzasku w toalecie.
- A czy nie na tym polegają kawalerskie? Na byciu zamkniętym w klaustrofobicznie małych pomieszczeniach z dużą ilością innych... kawalerów - chociaż kierował słowa do Blacka, to jego spojrzenie skupione było na Eriku i zmieszanej z półuśmiechem ulgą wykwitającej na jego twarzy.
Kwiecisty zapach bukietu wylosowanego przy wejściu na potańcówkę sprawiał, że troski zaprzątające na codzień głowę Malfoya wyblakły nieco i ustąpiły pozytywnym odczuciom; rozluźnieniu w komfortowym półmroku magicznie urządzonego pomieszczenia.
Już zamierzał odpowiedzieć coś równie błyskotliwego na pytanie Perseusa o 'dołączenie' do pochylania się nad pisuarami i, oczywiście w domniemaniu, również nad innymi widokami, które mogłyby tam wykwitnąć, ale rozmowa pognała do przodu, z toalety wyszła jeszcze jedna osoba - Elliott nie znał tego mężczyzny. Zmierzył Neila wzrokiem od stóp do głów. Ten wyglądał na zestresowanego - czyżby w tej łazience działo się więcej niż Malfoy z początku zakładał? Po reakcjach Perseusa i Erika wykluczył tę możliwość. Sam nieznajomy, którego zaraz Black też przedstawił nie przestał czuć się niekomfortowo. Elliott niespecjalnie się tym przejął - nie pierwszy i nie ostatni raz ludzie nie wiedzieli jak zachować się w jego towarzystwie. Może to i dobrze, sami wykreślali się z listy rozmówców, przez których trzeba przejść, aby nie wyjść na buca.
- Miło poznać - rzucił za Efnerem, nieco pasywno-agresywnie, chcąc zasugerować na odchodne, że być może byli w stodole, ale maniery wciąż byłyby mile widziane. Ostatecznie popatrzył nacząco na Perseusa, unosząc nieco brwi, ale nie dodał nic w tym temacie.
- Świetnie, dziękuję Percy, teraz nie dość, że ludzie będą mówić o tym, że farbuje włosy, to jeszcze że zostałem wampirem - dodał, acz czysto żartobliwie. Cala ta sytuacja bardziej go bawiła niż stresowała, prawdopodobnie za sprawą bukietu kwiatów, który wciąż dzierżył w dłoni.
- Inne obowiązki? - zwrócił się w końcu do Longbottoma, zamiast tylko się w niego bezceremonialnie wgapiać - Musisz mnie wprowadzić w te 'inne obowiązki - uśmiechnął się kątem ust.
Lamparty na koszuli poruszyły się, gdy spojrzał po sobie, aby docenić ... wyjątkowość ubioru, jakim zaszczycił dzisiejszych gości postańcówki.
- Skromnie. Niesamowicie dziękuję ci za polecenie mi tej koszuli. Mogę wyglądać spektakularnie ratując cię z tarapatów, w które obiecałeś, że nie wpadniesz - westchnął teatralnie, coby dodać sytuacji dramatyzmu.
- Percy, już zdążyłeś się upić i wytrzeźwieć? - uniósł jedną brew. Pytanie było zadane z powodu komentarza Erika o 'odprowadzaniu do domu'.
Pierwszym, co Elliotta uderzyło, po tym jak uwięzieni wcześniej mężczyźni wytoczyli się w uldze z toalety (no kto by się spodziewał, zazwyczaj to działa na odwrót?), był fakt, że Perseusz wyglądał na faktycznie zadowolonego. Od raz odgonił sprośne myśli, które formowały mu się w głowie - no bo przecież co innego może przyjść na myśl po oswobodzeniu atrakcyjnych mężczyzn z potrzasku w toalecie.
- A czy nie na tym polegają kawalerskie? Na byciu zamkniętym w klaustrofobicznie małych pomieszczeniach z dużą ilością innych... kawalerów - chociaż kierował słowa do Blacka, to jego spojrzenie skupione było na Eriku i zmieszanej z półuśmiechem ulgą wykwitającej na jego twarzy.
Kwiecisty zapach bukietu wylosowanego przy wejściu na potańcówkę sprawiał, że troski zaprzątające na codzień głowę Malfoya wyblakły nieco i ustąpiły pozytywnym odczuciom; rozluźnieniu w komfortowym półmroku magicznie urządzonego pomieszczenia.
Już zamierzał odpowiedzieć coś równie błyskotliwego na pytanie Perseusa o 'dołączenie' do pochylania się nad pisuarami i, oczywiście w domniemaniu, również nad innymi widokami, które mogłyby tam wykwitnąć, ale rozmowa pognała do przodu, z toalety wyszła jeszcze jedna osoba - Elliott nie znał tego mężczyzny. Zmierzył Neila wzrokiem od stóp do głów. Ten wyglądał na zestresowanego - czyżby w tej łazience działo się więcej niż Malfoy z początku zakładał? Po reakcjach Perseusa i Erika wykluczył tę możliwość. Sam nieznajomy, którego zaraz Black też przedstawił nie przestał czuć się niekomfortowo. Elliott niespecjalnie się tym przejął - nie pierwszy i nie ostatni raz ludzie nie wiedzieli jak zachować się w jego towarzystwie. Może to i dobrze, sami wykreślali się z listy rozmówców, przez których trzeba przejść, aby nie wyjść na buca.
- Miło poznać - rzucił za Efnerem, nieco pasywno-agresywnie, chcąc zasugerować na odchodne, że być może byli w stodole, ale maniery wciąż byłyby mile widziane. Ostatecznie popatrzył nacząco na Perseusa, unosząc nieco brwi, ale nie dodał nic w tym temacie.
- Świetnie, dziękuję Percy, teraz nie dość, że ludzie będą mówić o tym, że farbuje włosy, to jeszcze że zostałem wampirem - dodał, acz czysto żartobliwie. Cala ta sytuacja bardziej go bawiła niż stresowała, prawdopodobnie za sprawą bukietu kwiatów, który wciąż dzierżył w dłoni.
- Inne obowiązki? - zwrócił się w końcu do Longbottoma, zamiast tylko się w niego bezceremonialnie wgapiać - Musisz mnie wprowadzić w te 'inne obowiązki - uśmiechnął się kątem ust.
Lamparty na koszuli poruszyły się, gdy spojrzał po sobie, aby docenić ... wyjątkowość ubioru, jakim zaszczycił dzisiejszych gości postańcówki.
- Skromnie. Niesamowicie dziękuję ci za polecenie mi tej koszuli. Mogę wyglądać spektakularnie ratując cię z tarapatów, w które obiecałeś, że nie wpadniesz - westchnął teatralnie, coby dodać sytuacji dramatyzmu.
- Percy, już zdążyłeś się upić i wytrzeźwieć? - uniósł jedną brew. Pytanie było zadane z powodu komentarza Erika o 'odprowadzaniu do domu'.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦