25.02.2024, 17:50 ✶
To chyba jednak źle Mayce zabrzmiało, że bylem stażystą, ale myślę, że się przekona od mnie, kiedy tylko zauważy, że wcale nie umniejszało to moim umiejętnościom. Gorzej, jeśli będzie potrzebowała mojej medycznej pomocy, a ja pomylę jakieś specyfiki z czymś dziwnym, ale wtedy po prostu odpowiednio się skupię i będzie wszystko w porządku. Chyba że mnie rozproszy Mayka albo coś maykowego, co było wielce prawdopodobne, ale dam z siebie wszystko. Chyba właśnie o to chodziło, żeby dawać z siebie wszystko. Czy Mayka wtedy to dostrzeże? Zobaczymy. Była z niej bystra dziewczyna, więc na pewno ujrzy ten mój blask-blask-blask. KOCI BLASK, MRAURR!
- Chciałem się z tobą zapoznać, żebyś się mnie nie bała, bo ja nie jestem straszny, tylko jestem bardzo otwarty, ale teraz staram się być mniej otwarty... CZY JEST CI TERAZ LEPIEJ W MOIM TOWARZYSTWIE??? - odpowiedziałem i zapytałem ją, gdzieś po drodze gubiąc to moje postanowienie i znowu wchodziłem jej na głowę. Może nie dosłownie, ale napierałem słowami, pytaniami, ciekawością. Bo ja to najchętniej to bym wziął ją tu i teraz w ramiona i wyprzytulkał, może znowu pocałował. Raz, drugi, trzeci... Nieco może głębiej, ale Mayka była niewinna. I jednocześnie na tyle była człowiekiem Nokturnu, że najpewniej dostałbym po jajach, a tego wolałem uniknąć. - Wybacz, bywam niecierpliwyyy... i juuuż lecę po kawkę dla siebie, hehe - stwierdziłem po raz pierwszy od dawien dawna zakłopotany. Wyrwałem się ponownie ze swojego miejsca by szybko zaparzyć jakieś takie latte, kawę z mlekiem, a właściwie mleko z kawą. Tak to bardziej wyglądało i smakowało - na mleko z kawą.
Powróciwszy, ponownie wsunąłem się na miejsce na przeciwko Mayki. Zwilżyłem usta w kawowym mleko i westchnąłem czule. Uwielbiałem mleko. Dodawało mi sił i odwagi, rozgrzewało albo schładzało od środeczka - w zależności od potrzeby.
- A ty czemu przyszłaś na spotkanie? - zapytałem Mayki. Nie tak żeby jej przygryźć, ale żeby delikatnie wyciągnąć z niej, co tam myślała o Leoleoleo. Miałem nadzieję, że ciepło o mnie myślała, bo o mnie to tylko ciepło można było myśleć. Może za wyjątkiem Mewki, ale Mewka była ewenementem i alergikiem.
- Chciałem się z tobą zapoznać, żebyś się mnie nie bała, bo ja nie jestem straszny, tylko jestem bardzo otwarty, ale teraz staram się być mniej otwarty... CZY JEST CI TERAZ LEPIEJ W MOIM TOWARZYSTWIE??? - odpowiedziałem i zapytałem ją, gdzieś po drodze gubiąc to moje postanowienie i znowu wchodziłem jej na głowę. Może nie dosłownie, ale napierałem słowami, pytaniami, ciekawością. Bo ja to najchętniej to bym wziął ją tu i teraz w ramiona i wyprzytulkał, może znowu pocałował. Raz, drugi, trzeci... Nieco może głębiej, ale Mayka była niewinna. I jednocześnie na tyle była człowiekiem Nokturnu, że najpewniej dostałbym po jajach, a tego wolałem uniknąć. - Wybacz, bywam niecierpliwyyy... i juuuż lecę po kawkę dla siebie, hehe - stwierdziłem po raz pierwszy od dawien dawna zakłopotany. Wyrwałem się ponownie ze swojego miejsca by szybko zaparzyć jakieś takie latte, kawę z mlekiem, a właściwie mleko z kawą. Tak to bardziej wyglądało i smakowało - na mleko z kawą.
Powróciwszy, ponownie wsunąłem się na miejsce na przeciwko Mayki. Zwilżyłem usta w kawowym mleko i westchnąłem czule. Uwielbiałem mleko. Dodawało mi sił i odwagi, rozgrzewało albo schładzało od środeczka - w zależności od potrzeby.
- A ty czemu przyszłaś na spotkanie? - zapytałem Mayki. Nie tak żeby jej przygryźć, ale żeby delikatnie wyciągnąć z niej, co tam myślała o Leoleoleo. Miałem nadzieję, że ciepło o mnie myślała, bo o mnie to tylko ciepło można było myśleć. Może za wyjątkiem Mewki, ale Mewka była ewenementem i alergikiem.