Być może również powinien ją o to poprosić? O pomoc w podjęciu decyzji. O spojrzenie w karty, zadanie tych kilku pytań. Sam nie wiedział, w jaki sposób uporządkować bałagan, który zagościł ostatnimi czasy w jego życiu. Nie potrafił się do pewnych kwestii odpowiednio ustosunkować. Prawda była taka, że zwyczajnie potrzebował pomocy.
Pewnego wsparcia.
- No tak, w końcu jesteś czarownicą. One zawsze unosiły się na powierzchni. – skwitował jej słowa, a także towarzyszące temu lekkie szturchnięcie, pozwalając sobie na lekki uśmiech. Na uniesienie ku górze jednego z kącików ust. – Przynajmniej tak twierdzili niegdyś mugole.
Wiedza, którą posiadał Theon, zahaczająca o różne, dość liczne dziedziny, niekiedy mocno zaskakiwała. Nie sprawiał wrażenie człowieka spędzającego wieczory z nosem w kolejnych lekturach. Prędzej lekkoducha, który nigdy nie dorośnie. A przecież miał już ponad 30 lat na karku. Kiedyś wypadałoby coś ze swoim życiem zrobić.
Wziąć za wszystko odpowiedzialność.
- Daleko. Może nawet za daleko. – zabrzmiało to ciut poważniej. W sposób, który do niego tak po prawdzie, to niekoniecznie pasował. Nie często widziało się czy słyszało właśnie takiego Theona. Tym łatwiej było domyślić się tego, że na rzeczy musiało być sporo… sporo syfu? – Znów się wpakowałem w bagno, wiesz?
Spojrzał na nią, przez chwilę utrzymując kontakt wzrokowy. Tak dla podkreślenia tego, że mówił poważnie. Nie żartował. Znając go od lat mogła jednak na spokojnie założyć, iż nie kłamał. Od dawna przecież pakował się w dziwne sytuacje. Potrafił zawędrować w te miejsca, które niekoniecznie były dla niego przeznaczone. Odpowiednie?
Miał lekkiego pecha. A może nawet sam go, uparcie, raz za razem poszukiwał?
Zamiast cokolwiek wyjaśniać, pozwolił sobie wyciągnąć w jej kierunku rękę. Dotknąć. Pokazać to, o czym nie chciał mówić. Nie wiedział w jaki sposób powinien wytłumaczyć. Od czego zacząć? Uczucie zimna, które temu towarzyszyło, mówić powinno jednak sporo.