Kiedy Patrick spojrzał na nici Morpheusa, dostrzegł niemal eksplozję powiązań. Niekoniecznie ze wszystkimi, ale bardzo intensywne w kilku przypadkach. Przede wszystkim bardzo silna miłość łączyła Morpheusa ze wszystkimi członkami jego rodziny, zażyłość, o którą czasami bardzo ciężko pośród krewniaków. Tutaj jednak istniała mocno, wyraźnie. Brenna, Erik, Dora (w rzeczywistości oczywiście nie krewniaczka, ale po tylu latach wieszcz o tym już nie pamiętał), były też dwie z zupełnie innym rodzajem miłości, jedna łącząca go z Neilem, o silnej barwie i natężeniu fizycznej namiętności oraz ta łącząca go z Septimą, dużo bardziej skomplikowana, tworząca warkocz nie do końca zrozumiałych, częściowo zdecydowanie nieświadomych zależności. Silna, ale zawierająca więcej niż jeden odcień nacechowań emocjonalnych. Przy Samuelu Niedźwiedziu również istniał zalążek znajomości, podszytej poczuciem winy, coś w rodzaju rodzicielskiej troski do Victorii, zapewne jeszcze z czasów, gdy ganiała z Brenną po Kniei, był też Perseus, bardzo formalna nić, Patrick na pewno musiał wiedzieć, że Niewymowny korzysta z usług Lecznicy Dusz, z jakimiś iskierkami, które już właściwie nie istniały. Nuty wesołej znajomości z Effimery, bardzo powierzchownej relacji i ogólne znanie, troska. Obraz, jaki pojawił się Patrickowi to obraz kogoś, kto bardzo mocno kocha, nawet jeśli z wierzchu Morpheus przypominał każdego innego arystokratę.
— Bar, w którym pracował Neil, stał się celem Śmierciożerców i razem broniliśmy mugoli, chociaż mam wrażenie, że bardziej próbowaliśmy po prostu to przeżyć — odpowiedział Morpheus, zgodnie z prawdą. Zauważył wtedy też Sama, który samotnie stał przy barze, zmierzył go wzrokiem i zmarszczył brwi, widząc go po raz pierwszy tego wieczoru w ludzkiej formie. — Septimo, to Książę Kniei, a właściwie leśniczy i osoba do zadań specjalnych, jeśli potrzebujesz jakiegoś szczególnego drzewa z tego regionu, oto twój człowiek. Sam, to Septima Ollivander, różdżkarka, moja przyjaciółka.
Morpheus miał wrażenie, że nic nie robi tego wieczoru, tylko przedstawia sobie ludzi. Nie przeszkadzało mu to jednak. Sięgnął w końcu po kieliszek i wypił drinka, który sprawił, że poczuł się... inaczej. Oczywiście, nie było to takie samo inaczej, jak dwa tygodnie wcześniej, gdzie przez zaczarowane wino on i towarzysząca mu czarodziejka zmienili się ciałami. To było zdecydowanie bardziej subtelne uczucie na końcach palców, pozwalające mu się bardziej wyprostować.
— Jak się bawisz... I czy to moja koszula? — zapytał, po czym sięgnął bezceremonialnie za połę z jendej strony marynarki i pokiwał głową. — Moja. Ale dobrze ci leży, zatrzymaj ją.
I on zauważył zmianę muzyki po chwili, więc wyciągnął kurtuazyjnie rękę w stronę swojej towarzyszki.
— Czy uczynisz mi ten zaszczyt i ze mną zatańczysz? — Uśmiech tego wieczoru nie schodził mu z twarzy i teraz tak też było, śmiały się również jego oczy. Mimo że wypił tylko jednego drinka oraz kilka łyków wina, rezonował dobrymi humorami wszystkich dookoła i przekazywał je dalej. — Wy też nie stójcie jak kołki! — rzucił jeszcze do Neila i Sama, porywając od nich różdżkarkę, niczym zefir rozwiewający pierwsze kwiaty jabłoni na parkiet.
Tu będzie link do wątku z tańcem.