Zaśmiała się lekko ze słów Alastora czując jak zrobiło się jej ciepło, bo nie była kłamliwą osobą. Bawiła się dobrze, pozwoliła się mu prowadzić, wirować, wywijać na każdą stronę jaką mu się zamarzyło. Potrzebowała tego, aby zająć umysł czymś innym niż myślami na temat jej beznadziejnego życia. Nie broniła się przed wygłupianiem i nie patrzyła też na ludzi zebranych wokół. Nie chciała o tym myśleć. Śmiała się przy tym i widać było, że bawiła się z nim bardzo dobrze. Avelina raczej była partnerką, która ę dostosowywała do tańca i nie próbowała kierować mężczyzną, z każdym tańczyła inaczej. Oczywiście nie była wybitna, od czasu do czas gdzieś się tam lekko potknęła, bo zawodowcem nie była, ale nie było to jakoś szczególnie ślamazarne. Podziwiała też Alastora, że był w tym wszystkim, aż tak odważny. Nie pamiętała, aby była z nim na jakiejś imprezie i żeby kiedykolwiek z nim tańczyła, więc mile ją zaskoczył w tym jak prowadził swoją zabawę.
Gwiazdy, które spłynęły na jej sukienkę były piękne, ale przy takim partnerze jak Alek nie była w stanie się nawet nimi nacieszyć. Wszystko szło pięknie, jej umysł się wyciszył, twarz bolała od śmiechu, serce biło szybko od wysiłku jaki jej narzucił, aż w końcu jedno zakręcenie nią poszło źle, zachybotała się, Alastor ją przytrzymał, a ona złapała się go, aby nie wylądować na podłodze. Zaśmiała się cicho.
– Tak, napiła… – nie dokończyła, bo zahaczyła o nią Ula i tym samym pociągnęła ją ze sobą na ziemie. Chciała się mocniej złapać Alastora w tym całym odruchu, ale nie udało się jej. Nie leżała plackiem na szczęście, a jedynie podparła się na swoich rękach i kolanach. Niezgrabnie podniosła się z ziemi i spróbowała pomóc Uli wstać. – Nic nie szkodzi, uważaj na siebie – powiedziała do dziewczyny i spojrzała na swojego partnera w tańcu. – Lepiej zejdźmy i odpocznijmy – odpowiedziała z niezręcznym uśmiechem na twarzy.
Dotarli do baru i dziewczyna od razu spróbowała zwrócić na siebie uwagę barmana, aby podał jej drinka. Zauważyła, że już jej język nie kłamał, więc czuła się swobodniej i mówiła bardziej z sensem niż wcześniej.
– Dobra, ale teraz musisz się ze mną napić – spojrzała na niego z szerokim uśmiechem i łobuzerskim błyskiem w oku. Oczywiście nie miała zamiaru go zmuszać, ale nie chciała też pić sama, bo byłoby to dziwne, więc zamówiła od razu dla niego. No nie mógł jej odmówić, prawda?
!magicznydrink