28.02.2024, 16:57 ✶
Nie dało się ukryć, że Nokturn był miejscem raczej nieprzyjemnym, Viorica jednak patrzyła na niego raczej z pewną melancholią niż obrzydzeniem. Niebezpieczny, cuchnący czasem czarną magią, czasem czymś, czego wolałoby się nie określać da błogiej nieświadomości. A jednak niemalże się tu wychowała. Nauczyła się żyć unikając co ciemniejszych zakamarków, które oznaczały utratę życia, wykorzystywała zaś te, które idealnie nadawały się na podkradnięcie czyjegoś portfela.
Może dlatego skończyła mieszkając na granicy tej zapomnianej przez bogów dziury, a cywilizowanego świata, nie potrafiąc porzucić tego, co ukształtowało znaczną część jej istoty. Nie ważne jak bardzo chciała od tego uciec. Przystępna cena mieszkania była w pewnym sensie tylko wymówką.
Dwa lata zachowywania się jak w miarę przykładny obywatel na pewno zrobiły swoje. Jej ubiór i ogólny wygląd raczej nie wywoływał w nikim postrachu, raczej sprawiała wrażenie zwykłej trzpiotki, która jakimś cudem wylądowała w zakazanej części miasta w poszukiwania dreszczyku. Była jednak w pewnym sensie w domu.
Co nie zmieniało faktu, że zawsze mocniejsza była w gębie, niż w jakiejkolwiek innej dziedzinie, która mogłaby uratować jej skórę.
- Te śmieci są akurat moje - stwierdziła, wskazując na kubeł palcem. - Resztę możesz sobie zabrać, ale te, łącznie z tym co już zdążyłeś zabrać, polecam odłożyć - ciągnęła dalej, jakby nie zauważając, że jegomość ma dwadzieścia centymetrów przewagi wzrostu, jak i zapewne krzepy fizycznej. Prawdopodobnie jedna z ostatnich szarych komórek, które aktualnie posiadała, kazała jej sprawdzić, czy jej różdżka tkwi w kieszeni jej brązowych, luźnych spodni. Wewnętrznie odetchnęła, wyczuwając zarys drewnianej rączki. Nie spuszczała wzroku z nieznajomego, gdy powoli do niej dochodziło, że mogła właśnie wepchnąć się w coś niebezpiecznego, niemal czując, jak powoli otrząsa się z jakiegoś amoku, w który wcześniej wpadła przez paniczne poszukiwania. - Wcale się nie zgubiłam, ba, jakbyś chciał mogłabym tu nawet robić za przewodnika. Może potrzebujesz, bo jakoś cię nie kojarzę z tych okolic? - uśmiechnęła się, wiedząc, że ryzykowała tym stwierdzeniem. Od dłuższego czasu nie była w stu procentach na bieżąco z tym co działo się w półświatku, często jednak przechadzała się nieszczęsną dzielnicą, stałych gości i mieszkańców jako tako więc znała. Przynajmniej z widzenia. A twarz na którą teraz patrzyła jakoś jej się nie utrwaliła.
Pomyłka pewnie nie skończy się dobrze, kamień w jakiś sposób wydawał jej się warty całego zamieszania. Poczuła smak starej dobrej adrenaliny, która kiedyś towarzyszyła jej tak często, że niemal była od wtedy uzależniona. Cóż, przynajmniej w końcu nie było nudno.
Może dlatego skończyła mieszkając na granicy tej zapomnianej przez bogów dziury, a cywilizowanego świata, nie potrafiąc porzucić tego, co ukształtowało znaczną część jej istoty. Nie ważne jak bardzo chciała od tego uciec. Przystępna cena mieszkania była w pewnym sensie tylko wymówką.
Dwa lata zachowywania się jak w miarę przykładny obywatel na pewno zrobiły swoje. Jej ubiór i ogólny wygląd raczej nie wywoływał w nikim postrachu, raczej sprawiała wrażenie zwykłej trzpiotki, która jakimś cudem wylądowała w zakazanej części miasta w poszukiwania dreszczyku. Była jednak w pewnym sensie w domu.
Co nie zmieniało faktu, że zawsze mocniejsza była w gębie, niż w jakiejkolwiek innej dziedzinie, która mogłaby uratować jej skórę.
- Te śmieci są akurat moje - stwierdziła, wskazując na kubeł palcem. - Resztę możesz sobie zabrać, ale te, łącznie z tym co już zdążyłeś zabrać, polecam odłożyć - ciągnęła dalej, jakby nie zauważając, że jegomość ma dwadzieścia centymetrów przewagi wzrostu, jak i zapewne krzepy fizycznej. Prawdopodobnie jedna z ostatnich szarych komórek, które aktualnie posiadała, kazała jej sprawdzić, czy jej różdżka tkwi w kieszeni jej brązowych, luźnych spodni. Wewnętrznie odetchnęła, wyczuwając zarys drewnianej rączki. Nie spuszczała wzroku z nieznajomego, gdy powoli do niej dochodziło, że mogła właśnie wepchnąć się w coś niebezpiecznego, niemal czując, jak powoli otrząsa się z jakiegoś amoku, w który wcześniej wpadła przez paniczne poszukiwania. - Wcale się nie zgubiłam, ba, jakbyś chciał mogłabym tu nawet robić za przewodnika. Może potrzebujesz, bo jakoś cię nie kojarzę z tych okolic? - uśmiechnęła się, wiedząc, że ryzykowała tym stwierdzeniem. Od dłuższego czasu nie była w stu procentach na bieżąco z tym co działo się w półświatku, często jednak przechadzała się nieszczęsną dzielnicą, stałych gości i mieszkańców jako tako więc znała. Przynajmniej z widzenia. A twarz na którą teraz patrzyła jakoś jej się nie utrwaliła.
Pomyłka pewnie nie skończy się dobrze, kamień w jakiś sposób wydawał jej się warty całego zamieszania. Poczuła smak starej dobrej adrenaliny, która kiedyś towarzyszyła jej tak często, że niemal była od wtedy uzależniona. Cóż, przynajmniej w końcu nie było nudno.