Samuel się śmiał. Nie przeprosił, za bardzo go rozbawiło to leżenie na ziemi. Popisał się nie ma co, a najlepiej stresujące sytuacje zażegnać śmiechem, czyż nie? Przynajmniej wychodził z takiego założenia.
Skorzystał z pomocnej dłoni, którą wyciągnęła do niego Ula. Zadziwiająco lekko przyszła jej pomoc w podniesieniu go. Skąd ta dziewczyna miała w sobie tyle siły? Spojrzał na nią z nieukrywanym podziwem.
Kiedy się podniósł wygładził swoją koszulę jednym zgrabnym ruchem. Ula pomogła mu się pozbyć tego, co się do niego przykleiło podczas tego upadku. W sumie nie uważał tego, za jakąś wielką porażkę, upadki się zdarzały tylko dlaczego zawsze jemu.
- Nie przepraszaj, zdarza się najlepszym. - Na pewno zapamiętają ten ich pierwszy, wspólny, spektakularny taniec na długo.
Podążał za dziewczyną w stronę zejścia z parkietu, bo widział, że zaczęła się odsuwać. Jeśli chciała na chwilę zejść nie miał z tym najmniejszego problemu.
- Te drinki rzeczywiście są zdradliwe, widziałaś wcześniej jeden typ zmienił się w niedźwiedzia, a drugi latał, chyba i tak całkiem nieźle trafiłaś. - Na całe szczęście on się nie pokusił na spróbowanie tych magicznych trunków, bo kto wie, jakby to się skończyło.
- Nie jestem pewien, czy ci zdradzi przepis, ale zawsze można podpytać kogoś, kto się zna na eliksirach, na pewno jest jakiś sposób na zwiększenie siły, tymczasowe. - Sam się nigdy tym nie interesował, bo nie było mu to do niczego potrzebne.
Wtedy muzyka przycichła, Carrow przeniósł wzrok na scenę, słuchał tego, co miał do powiedzenia muzyk. Gdy skończył swoje ogłoszenie przeniósł wzrok na Ulę. - Wiem, że to głupie, ale idziemy? Pokażemy im wszystkim, że jednak umiemy tańczyć! - Po tym wcześniejszym wypadku poczuwał się do tego, żeby pokazać, że jednak nie jest takim słabym tancerzem.