Może i brat wiedział, że w swojej sytuacji, musi bardziej na siebie uważać. Być ostrożniejszym niż wcześniej. To jednak Richard z doświadczenia własnego wiedział, że nie zawsze w chwili nieprzewidzianej sytuacji, nie można liczyć na przybycie wsparcia i trzeba samemu działać. Wierzył bratu na słowo, ale też chciał mieć to potwierdzenie, że gdyby jednak mógł poczekać, zrobi to. Przecież z tą klątwą i jego niezbyt wysokich umiejętnościach bojowych w walce, mogłoby dojść do sytuacji, o której żaden z nich nie chciałby myśleć.
Richard nie dążył już tematu bezpieczeństwa brata. Mieli to omówione. Przedstawił mu to, czego dowiedział od Stanleya. Młodszemu z braci zależało także na wiedzy o tym, czy ten chłopak również będzie z nimi współpracować. Co jak się później okazało, miało to miejsce. Słysząc o tym, że młody Borgin już dostał taką prośbę o pozyskanie informacji, nie tylko z wnętrza organizacji, ale i Ministerstwa, uniósł brew w zadowoleniu. Robert szybko zadziałał. Obaj widocznie myśleli niemal podobnie. Może i tak samo? Zadziwiające są te bliźniacze więzi.
- Wspaniale.Odparł wstępnie, krótko. Jakby był zadowolony z takiej odpowiedzi brata. Że zadziałał od razu. Znali się tyle lat ile żyją razem, to w ostatnim czasie Richard zdążył się przyzwyczaić do trybu działania w pewnych sprawach swojego brata. Zaoszczędzą czas, skoro Stanley wiedział już co miał robić i kto wie, czy do końca miesiąca, dostaną to, o co został poproszony.
- Wyślę mu list, z krótką notką. Będzie wiedział o co mi chodzi. Gdybym wcześniej wiedział o waszej współpracy, nie tylko więzi rodzinnej, to bym omówił tę sprawę z nim bezpośrednio.
Nic innego nie zrobią. Ważne, że Robert poczynił już w tym kierunku swoje kroki. Richard jedynie dopracuje dalej sprawę.
Trzymając w dłoni odznakę, odwrócił ją wizerunkiem Norweskiego Ministerstwa Magii, swoją aurorską z numerem. Jaka została mu przydzielona.
- Mam pytanie. Tak przy okazji. Znasz w tym mieście albo w kraju kogoś, kto byłby wstanie wykonać mi taką samą, identyczną odznakę? Wiem, że byłaby fałszywką. Najpewniej będę musiał swoją oddać, składając wypowiedzenie, a do pewnych zadań tutaj może mi się przydać.Zapytał brata, czy miałby tutaj może jakieś znajomości. Chodziło Richardowi o posiadanie takiej odznaki w celu dalszego udawania, że jest aurorem. Nie miał jak na razie pozyskać takiej fałszywki z tutejszego Ministerstwa Magii, aby wykonać jej kopię, a w Norweskim Rejestrze ten numer jest mu przypisany. Nie kłamałby dosłownie, ale byłby już wtedy byłym aurorem. Taka odznaka mogła być pomocna w celu zastraszania kogoś, kto by nie chciał współpracować, albo w pozyskiwaniu niezbędnych informacji. Ludzie często funkcjonariuszom mówią więcej niż zwyczajnemu obywatelowi. Niejednokrotnie Richard z niej korzystał nawet poza zadaniami związanymi z pracą. Jeżeli tutaj nie było nikogo takiego, znanego Robertowi, Richard będzie musiał skorzystać ze swoich znajomości w Norwegii.
- Zrobienie duplikatu zaklęciami nie jest trwałe. Co obaj wiemy.
Dodał.