03.03.2024, 01:05 ✶
Stoję z Elliottem w tym samym miejscu (gdzieś z boku, bliżej toalet)
Również i on zauważył zmianę w zachowaniu Nory; zdawało mu się, że urocza cukierniczka już nie czmycha w najdalszy kont, gdy tylko na horyzoncie zamajaczy jego postać. Miał teraz głęboką nadzieję, że Erik nie opowie pannie Figg o etymologii imienia, jakie planował nadać swojemu synowi. Właściwie, to na ten moment nie był nawet pewien, czy urodzi się chłopiec.
Swoim żartem nie zamierzał sprawiać nikomu przykrości; nie bawił go bowiem sam fakt rozwodu z siostrą Elliotta, lecz to, jak przewrotne było jego życie. Wszak dopiero co twierdził, że chyba z nikim nie uda mu się stworzyć relacji, a tymczasem znów stanąć miał na ślubnym kobiercu...
— Mogę spać gdziekolwiek, nawet w stogu siana — odpowiedział beztrosko, obdarzając przy tym Erika szerokim uśmiechem — Przygotowujemy się osobno.
Bo przecież wszystko inne było już dopięte na ostatni guzik. A nawet jeśli nie, Perseus nie zamierzał zaprzątać sobie tym głowy. To był ich dzień, ich najważniejszy dzień w życiu, kiedy mieli wreszcie powiedzieć sobie tak. Po latach będzie pamiętał jej spojrzenie, gdy włoży jej na palec obrączkę, a nie to, czy zupa była za słona, że o torcie mówiono dobry taki, nie za słodki, a bratanica Vespery rozpłakała się przy obiedzie.
— Skoro nalegasz, pozwolę się odprowadzić do domu niczym prawdziwy książę — zgodził się wreszcie. Chyba przekonała go ta armia Rookwoodów stojąca przy płocie Longbottomów...
Korzystając z chwili, w której smok wydobył się z ust Erika i omiótł sylwetkę Eliotta, Perseus wytężył swoje trzecie oko, aby dostrzec łączące ich nici powiązań. Być może w jego poczynaniach znajdowała się szczypta ciekawości; główny składnik jednak stanowiła troska, jaką wzbudził w nim Longbottom, gdy wesoło spędzali czas zamknięci z Neilem w toalecie...
— Trzymam kciuki! — rzucił za znikającym Erikiem oraz Norą z uśmiechem. Zaraz potem spoważniał i spojrzał na swojego przyjaciela. Znów owładnęło nim to dławiące uczucie niesprawiedliwości.
— Bardzo bym chciał, żebyś to kiedyś był ty — powiedział cicho; były to bowiem słowa skierowane tylko do Elliotta. Słowa te jednak były tak niewinne i pozbawione kontekstu, że można je dopasować właściwie do wszystkiego. — Napijesz się jeszcze jednego?
Odkryj wiadomość pozafabularną
Również i on zauważył zmianę w zachowaniu Nory; zdawało mu się, że urocza cukierniczka już nie czmycha w najdalszy kont, gdy tylko na horyzoncie zamajaczy jego postać. Miał teraz głęboką nadzieję, że Erik nie opowie pannie Figg o etymologii imienia, jakie planował nadać swojemu synowi. Właściwie, to na ten moment nie był nawet pewien, czy urodzi się chłopiec.
Swoim żartem nie zamierzał sprawiać nikomu przykrości; nie bawił go bowiem sam fakt rozwodu z siostrą Elliotta, lecz to, jak przewrotne było jego życie. Wszak dopiero co twierdził, że chyba z nikim nie uda mu się stworzyć relacji, a tymczasem znów stanąć miał na ślubnym kobiercu...
— Mogę spać gdziekolwiek, nawet w stogu siana — odpowiedział beztrosko, obdarzając przy tym Erika szerokim uśmiechem — Przygotowujemy się osobno.
Bo przecież wszystko inne było już dopięte na ostatni guzik. A nawet jeśli nie, Perseus nie zamierzał zaprzątać sobie tym głowy. To był ich dzień, ich najważniejszy dzień w życiu, kiedy mieli wreszcie powiedzieć sobie tak. Po latach będzie pamiętał jej spojrzenie, gdy włoży jej na palec obrączkę, a nie to, czy zupa była za słona, że o torcie mówiono dobry taki, nie za słodki, a bratanica Vespery rozpłakała się przy obiedzie.
— Skoro nalegasz, pozwolę się odprowadzić do domu niczym prawdziwy książę — zgodził się wreszcie. Chyba przekonała go ta armia Rookwoodów stojąca przy płocie Longbottomów...
Korzystając z chwili, w której smok wydobył się z ust Erika i omiótł sylwetkę Eliotta, Perseus wytężył swoje trzecie oko, aby dostrzec łączące ich nici powiązań. Być może w jego poczynaniach znajdowała się szczypta ciekawości; główny składnik jednak stanowiła troska, jaką wzbudził w nim Longbottom, gdy wesoło spędzali czas zamknięci z Neilem w toalecie...
— Trzymam kciuki! — rzucił za znikającym Erikiem oraz Norą z uśmiechem. Zaraz potem spoważniał i spojrzał na swojego przyjaciela. Znów owładnęło nim to dławiące uczucie niesprawiedliwości.
— Bardzo bym chciał, żebyś to kiedyś był ty — powiedział cicho; były to bowiem słowa skierowane tylko do Elliotta. Słowa te jednak były tak niewinne i pozbawione kontekstu, że można je dopasować właściwie do wszystkiego. — Napijesz się jeszcze jednego?
Rzucam na percepcję, używam Trzeciego Oka, żeby zobaczyć nici powiązań pomiędzy Elliottem i Erikiem
Rzut PO 1d100 - 62
Sukces!
Sukces!
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory