Skupił się na sobie. Na doprowadzaniu się do porządku. Do ładu. Na przejściu nad tym wszystkim dalej. Na zostawieniu za sobą tego, co miało miejsce ledwie chwilę temu. Nie zwracał w tym czasie uwagi na to, co działo się pomiędzy bratem i Rodolphusem. Najpewniej nie zareagowałby nawet gdyby rzucili się sobie nagle do gardła. Na szczęście do niczego takiego nie doszło. A przynajmniej - niczego takiego Robert nie miał wątpliwej przyjemności nagle zarejestrować.
Skupił uwagę na bratu kiedy ten zapytał o to czy wzywał do siebie Rodolphusa.
- Nie tym razem. Sam skorzystał ze spinki. Bez zapowiedzi. - poinformował go, przypominając przy okazji o świstokliku, który przekazał Rodolphusowi podczas spotkania w Olibanum. Nie było to czymś co planował. Faktycznie zamierzał zrobić. Ale zrobił. To co miało miejsce przed chwilą w gabinecie, zdawało się być tego bezpośrednim następstwem.
Sięgnął po szklankę. Po alkohol. Zawahał się. Czy chciał wracać za biurko? Do wcześniejszego zajęcia? Czy może lepiej było chwilowo przenieść się w inne miejsce. Znaleźć sobie inne zajęcie? Nie brał pod uwagę, że Rick może nagle zechcieć przeprowadzić z nim tutaj poważną rozmowę. Ostatecznie obydwoje przecież byli dorosłymi ludźmi. Jeden drugiemu nie będzie mówił o tym, co powinien robić ze swoim życiem.
Sam Robert zawsze akceptował każdy jeden wybór Richarda.
- Szukałeś mnie w jakimś konkretnym celu? - zapytał, interesując się powodem, który sprowadził brata do gabinetu. Nie musiało to być nic konkretnego. Mogło chodzić nawet o chęć wspólnego wypicia herbaty. Kawy. Nawet tej cholernej whisky. Robert jednak wolał się upewnić, zanim zdecyduje się wyjść. Ruszyć do pracowni. Może do biblioteki? Jedno oraz drugie brzmiało nieźle, choć to pierwsze wymagało więcej uwagi. Precyzji. Dokładności. Powinno pozwolić na to, żeby pewne rzeczy wyrzucić ze swojej głowy.