Taki grzeczny. Taki ułożony. Te maniery. Sposób bycia. A później sobie przypominasz, że ten młody chłopak od Lestrange’ów, to w wolnym czasie mózgi kroi. Robert nie śpieszył się z dokończeniem tego czym akurat się zajmował. Po prostu to robił. Tak jakby faktycznie nic ważnego nie sprowadziło tutaj Rodolphusa. Od czasu do czasu pozwalał sobie jednak zerknąć na chłopaka. Na moment. Na krótką chwilę. Ułamek sekundy?
A kiedy wreszcie przyszedł ten moment, skupił się na sprawi, z powodu której wysłał ten dość lakoniczny list. Informujący w zasadzie o niczym.
- W maju, podczas pewnego zdarzenia mającego miejsce w Kromlechu, obecny był tam człowiek, który w przeciwieństwie do nas, nie posiadał mrocznego znaku. – zaczął, przechodząc od razu do dość rozbudowanych wyjaśnień. Ostrożnie, z rozwagą dobierając słowa, obserwował swojego gościa. Zastanawiał się nad tym czy jakaś reakcja, gest, może wyraz twarzy, powiedzą mu cokolwiek niż słowa, które wydobędą się z ust? – Według informacji dostarczonych mi przez świadka, przekazał wówczas jakąś wiadomość, prawdopodobnie od Vacci. Przeznaczoną dla Mistrza.
Pozwolił aby na chwilę zapadła cisza. Jeśli Rodolphus chciał się wtrącić, chciał na te słowa jakoś zareagować, dał mu znać, żeby poczekał. Gestem poinformował, że za moment nastąpi jakiś ciąg dalszy. Kontynuacja tego, co Robert dopiero zaczął. Bo to nie było jeszcze wszystko. To nie był koniec.
- Człowiek ten, choć nie posiadał na przedramieniu mrocznego znaku, tożsamość swoją ukrywał przed pozostałymi pod pseudonimem Orsinus. – przez moment na jego twarzy widoczny był grymas, krótką chwilę. Można było to uznać za przewidzenie. Nie było to jednak żadnym przewidzeniem. Robert bowiem nie czuł zadowolenie na myśl o tym, że ktoś niepewny, anonimowy, zaszedł tak daleko, a do tego… a do tego mógł uzyskać również inne informacje. Nie zasługiwał na to, aby otrzymać pseudonim. Strój. Zasłonić oblicze maską. Nie udowodnił bowiem swojego oddania sprawie. A także jemu. Także samemu Mistrzowi. – Podczas tego spotkania, padło moje imię oraz nazwisko. Zostało ujawnione. Zapewne więc rozumiesz, że budzi to pewien niepokój? Jest możliwym, że to właśnie ten człowiek. Orsinus, przekazał Twojej narzeczonej informacje o mojej reputacji. Nie mogę mieć pewności, co z tą wiedzą uczyni dalej.
A uczynić mógł przecież wiele. Dobrze byłoby zadbać o to, aby zminimalizować ryzyko. Ograniczyć je najbardziej jak tylko się dało. Do zera? Powinno być to ich wspólnym celem, bo przecież nawet jeśli usunąć z równania przysięgę, nadal jeden mógł pociągnąć za sobą na dno tego drugiego. A jeśli na dno pójdzie Robert? Można tylko zastanawiać się jak wiele osób będzie z tego względu zagrożonych.