• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Lecznica Dusz Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind

Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind
constant vigilance
I have traveled far beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#3
06.03.2024, 11:53  ✶  
Mógłby przysiąc, że czytając tę cholerną książkę, widział drgnienie jej duszy, czuł jej obecność, ale uzdrowicielki zawsze mówiły mu te same, nieszczególnie pokrzepiające rzeczy - one nie wyczuwały nic, nie dostrzegły ruchów. Może powinien być pewniejszy siebie, może powinien przestać myśleć o tym w kategorii „czy to jeszcze jest ona” i powinien powiedzieć stanowczo: „tak, to ona, a ja widziałem dwa dni temu, jak wzruszyła ramionami, jakby to wszystko stało jej się obojętne”. Może wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby w obronie swojego stanowiska, nawet wymyślonego, założyłby się nawet o odcięcie własnego palca. Zresztą, nawet gdyby nie miał racji, na nic mu był ten palec - kiedy jakiś człowiek był centrum twojego żywota, to się nawet dwa razy nie zastanawiałeś przed wykonaniem kolejnego umartwiającego go ruchu. Dwie połówki pomarańczy wszystkim kojarzyły się zawsze z poszukiwaniem jednej, jedynej romantycznej miłości - on by się zarzekł, że nigdy by tak nie pomyślał - po pierwsze dlatego, iż nie wierzył do końca (choć też nie zupełnie) w prawdziwą miłość inną niż ta, jaką czuł do rodziny, po drugie - z czymże miałoby mu się to kojarzyć, jeżeli nie z Mills, której te pomarańcze obierał całe dzieciństwo. Bez niej był tylko i aż sobą - a Alastor Moody pozostawiony sam sobie był kimś podejrzanie wręcz jak na swoją stanowczość zagubionym.

- Wychodzi Puk. Demetriusz, Lizander, Helena i Hermia zostają uśpieni. - Zwilżył opuszek palca językiem i przewrócił stronę. Millie odetchnęła jakoś inaczej, on jednak pozostał tym gestem pozornie niewzruszony. W rzeczywistości, w głębi swojego jestestwa, poruszył się aż za bardzo, wstrząsnęło to każdym jego organem i każdym jego mięśniem - w ten nieprzyjemny sposób, od którego człowiekowi wykręcało wnętrzności. W ten sposób, który wymusza na tobie otwarcie szerzej oczu i spojrzenie w górę, żeby powstrzymać kaskadę łez spływających po policzkach. Bo faceci nie płakali, nawet w samotności. Faceci zaciskali pięści, ignorując poetyckie ujmowanie świata, mówiące jakoby miał mieć niezaprzeczalną rację i byli ze sobą jakoś magicznie połączeni. Potrzebował niezaprzeczalnie, aby ktoś tym jego durnym podejściem do świata i swojej osoby wzgardził na tyle, aby chociaż na kilka sekund nabrał w tym zdrowego rozsądku, ale człowiek zdolny do wywarcia na nim takiego wpływu był teraz nieprzytomny - walczył ze skalą szarości gdzieś w odmętach własnej świadomości. To była cicha walka. - Akt czwarty, scena I. Las. Wchodzą Tytania i Denko w orszaku Wróżek. Oberon w głębi, niewidziany.

Przeczuwał kolejną dawkę absurdu.

- Na łoże z kwiatów przyjdź tu do kochanki, niech się z twym pięknym obliczem popieszczę, głowę twą lśniącą ustroję w róż wianki, długie twe uszy wycałuję jeszcze - przeczytał głosem Tytanii.

Odważył się unieść spojrzenie na siostrę, na chwilę, może trochę zbyt długą, a następnie opuścił je znów na książkę.

- Gdzie Groszkowy Kwiatek? - Zapytał głosem Denka. A później musiał przeczytać coś głosem Groszkowego Kwiatka i był pewny, że jego kwestie też odczytywał jakimś specjalnym głosem, ale nie pamiętał jakim. A może Groszkowy Kwiatek był wspomniany, ale się jeszcze nie odzywał? Alastor potarł czoło dłonią. W gruncie rzeczy gardło miał już tym wszystkim przemęczone. Z jakiegoś powodu nie potrafił uznać tego za znak, że powinien dać sobie spokój. - Jestem. - Postarał się o piskliwość. - Podrap mnie w głowę, Groszkowy Kwiatku! A gdzie monsieur Pajęczynka?


fear is the mind-killer.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (3975), Millie Moody (4374)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 21.02.2024, 10:02
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 23.02.2024, 12:36
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 06.03.2024, 11:53
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 07.03.2024, 15:28
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 08.03.2024, 15:11
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 08.03.2024, 17:14
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 13.03.2024, 00:57
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 13.03.2024, 09:38
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 18.03.2024, 02:26
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 19.03.2024, 14:21
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 24.03.2024, 21:17
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 24.03.2024, 22:57
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 30.03.2024, 13:02
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 31.03.2024, 23:41
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Alastor Moody - 09.04.2024, 21:37
RE: Lato 1972, 4 czerwca // I'm sorry 'bout my frail state of mind - przez Millie Moody - 13.04.2024, 13:10

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa