Skrzat był czujny. Człapek był czujny i wszystko widział. Był w stanie zareagować. I to też zrobił. Widząc przemieniającego się Rodolphusa machnął ręką. Szybko. Bez namysłu. Zanim ten stracił przytomność, mógł jeszcze zarejestrować wypowiedziane: Człapek bardzo pana czarodzieja przeprasza. Albo może wcale nie mógł? W zasadzie nieistotne.
Robert, który walczył o zachowanie swojej różdżki, również nie miał wiele szczęścia. Potraktowany w podobny sposób, może ciut delikatniej, osunął się w nicość. Odpłynął. Na jak długo? Ciężko stwierdzić. Kiedy ponownie otworzył oczy, przez okno w pokoju zaglądało słońce. Wpadały przyjemne, ciepłe promienie. Przytłaczająca ilość światła, sprawiła że musiał zamknąć oczy. Przyzwyczaić się. Dopiero po chwili był w stanie rozejrzeć się po pokoju. Sypialni?
- Pan czarodziej się obudził, Człapek się bardzo cieszy. – znów ten sam głos. To samo stworzenie, które zdawało się na nich czekać. Ich pilnować? Bo było ich dwóch. On i Rodolphus, z wolna wracających do rzeczywistości. Odzyskujących świadomość. – I bardzo pana czarodzieja przeprasza. Obu panów. Człapek nie miał wyboru. Człapek musiał panów czarodziejów zaatakować, ale bardzo nie chciał. Człapek zabrał panów czarodziejów różdżki.
Różdżki? Na wpół przytomny zaczął sprawdzać czy faktycznie stracił różdżkę. Na Merlina! Czy to naprawdę się działo?! Pozwolili, żeby pokonało ich to parszywe stworzenie? A na dokładkę odebrało im różdżki? Toć to było przecież zakazane prawnie! Kontrolnie zerknął na Rodolphusa. Czy Lestrange był cały? Zdrowy? Przytomny? Richard byłby zachwycony widząc ich teraz takich. W jednym łóżku. Dobrze, że przynajmniej ubranych.
- Człapek przygotuje panom śniadanie. Proszę poczekać. Człapek bardzo dobrze gotuje. Pan Balfour niebawem przyjedzie. Panowie czarodzieje się nie denerwują. – nie dając im żadnych szans na określenie, co chcieliby zjeść na śniadanie, nie dając czasu na zadanie pytań, skrzat po prostu zniknął. Puff! Rozpłynął się w powietrzu. Zostawił ich tutaj całkiem samych. We dwóch. Bez jakichkolwiek wyjaśnień. Co dalej?