• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard

[8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard
Porządny Ochroniarz
Nigdy nie wiesz, kiedy śmierć zapuka do twych drzwi.
wiek
45
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Handlarz Świecami i Kadzidłami
183cm wzrostu. Brązowe oczy i włosy, u których można dostrzec siwe kosmyki. Często widnieje u niego zarost. Ogolony gładko jest tylko wtedy, kiedy brat każe mu się "ogarnąć". Ubiera się zawsze odpowiednio do sytuacji.

Richard Mulciber
#4
08.03.2024, 00:04  ✶  

Dlatego też pewne uprzedzenia, zachowania, trzeba było zachowywać dla siebie. Powiadają, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Richard najwyraźniej takie sprawił w oczach panny Delacour, która w podzięce i zachwycie, aż wypudrowała, wyperfumowała i wypisała na jednym ze swoich kolekcjonerskich papierów odpowiedź. Skoro już przyjął ją ostatnim razem, przyjmie i teraz, finalizując całą umowę.
Na jego nieszczęście, kobieta pachniała tak samo jak papier… Ten jej ostatni, wyperfumowany. Nie ten z produkcji fabrycznej. A szkoda.

Mimo wszystko, nie okazywał po sobie tej reakcji na zapach jej perfum. Grał dalej swoją rolę wspaniałego i towarzyskiego sprzedawcę. Obdarzył rozpromienioną Camillę swoim uprzejmym uśmiechem. Jaki zdążyła już poznać. Była zadowolona. To najważniejsze. O klienta, trzeba dbać.

Po uprzejmym przywitaniu, Delacour postanowiła raz jeszcze podziękować, za tak szybkie działanie w jej sprawie. Wtedy też Richard dowiedział się, jak przebiegał proces realizacji zamówienia w jej przypadku. Oczekiwanie, miesiąc. Nic na to nie poradzi. Po śmierci ojca interes spadł na brata, a pomagała mu córka. Richard ile mógł, tyle też od siebie wkładał.

- Nie chciałem, aby Pani zbyt długo czekała. Gdyż zdaję sobie sprawę z tego, że oczekiwany produkt może być pożądany w różnym, nieplanowanym czasie. Sama Pani mi ostatnio wspomniała, że była sytuacja pilnego zapotrzebowania towaru na następny dzień. Prawda? 
Przypomniał. Kulturalnie i z opanowaniem wyjaśnił także szybsze podjęcie działań w jej sprawie. Pomijając reklamację. Nie chciał zagłębiać się w zmiany pracy w ich strukturze biznesu rodzinnego. Gdyż nie wiadomo, czy to co mają ustalone, utrzyma się na długo.
Richard usiadł na wolnym krześle naprzeciwko klientki, która od razu przeszła do pytania o kadzidła.
- Zaraz wyjaśnię.
Nie odparł zdecydowanym tak, czy nawet zaś nie, ponieważ miał inne informacje do przekazania w tej sprawie. A skoro pierw wyłonił się temat kadzideł, postanowił wyjąć z cztery opakowania. Położył je na stole w kierunku Camille. Torbę na razie stawiając na podłodze przy sobie.
- Sprawa wadliwych kadzideł, jest jeszcze badana. Są pewne podejrzenia, ale nie chciałbym wprowadzać w błąd. Myślę, że do końca miesiąca się wyjaśni i dostanie Pani wyjaśnienia. A skoro jesteśmy przy tym temacie, pozwoliłem sobie wziąć kilka opakowań, aby Pani sama zdecydowała, wybrała. Zapewniam, że te są sprawdzone. Mają łagodniejsze działanie. Gdyby była potrzeba wzmocnienia efektu, wystarczy zapalić dwa lub trzy.
Wytłumaczył. Następnie dotykając po kolei każdego pudełka, wyjaśniał czego dotyczą.
- Kadzidła kolejno działają relaksująco, intuicyjnie, pobudzająco oraz rytualne. Każde z nich mają opisane składniki.
Przy jednym opakowaniu odwrócił je, aby pokazać przyklejoną karteczkę. Każde z nich posiadło także swoją nazwę. Była w niektórych z nich wspomniana lawenda, z ostatniego spotkania. Specjalnie poszukał takie, aby zachęcić Camillę do trudnego wyboru. Co miałoby potwierdzić, że byłaby bardzo zainteresowana możliwością propozycji. A może też i kupi poza wzięciem jednego opakowania za darmo?

Dając jej czas na zastanowienie się, do ich stolika podszedł kelner, pytając o zamówienie. Poprosił zatem o czarną kawę. Nie mogło być inaczej. Choć najchętniej wziąłby mocny alkohol, to jednak w tak biznesowych spotkaniach, wolał tego unikać. Czarna gorzka kawa, była jakby zrównoważeniem kwiatowego zapachu perfum Camille.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (2656), Richard Mulciber (2470)




Wiadomości w tym wątku
[8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 06.03.2024, 22:10
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 07.03.2024, 02:16
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 07.03.2024, 22:22
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 08.03.2024, 00:04
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 09.03.2024, 22:03
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 09.03.2024, 23:04
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 10.03.2024, 12:47
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 10.03.2024, 17:23
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 11.03.2024, 10:57
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 12.03.2024, 11:50
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 12.03.2024, 14:06
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 14.03.2024, 17:22
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 14.03.2024, 20:47
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Richard Mulciber - 16.03.2024, 23:26
RE: [8.07.1972] Kwiaty pomarańczy | Camille, Richard - przez Bard Beedle - 17.03.2024, 09:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa