09.03.2024, 10:01 ✶
Uczucia bywały zdradliwe. Kiedyś uważał, że powinny być obecne w jego życiu - że pomagały mu się ustabilizować, uzyskać równowagę. Sprawić, że mógł przeć do przodu, po trupach do celu, nie przejmując się tym, że w pewnym momencie pęknie. Ale... To nie była prawda. Uczucia sprawiały, że pojawiały się wątpliwości. Złość, zwątpienie i cała masa innych emocji, na które nie powinni sobie pozwalać. Sprawiały, że człowiek przestawał działać racjonalnie i podejmował głupie decyzje. W ich przypadku to było bardziej niż niebezpieczne. To było coś, co było zbyt łatwo wykorzystać przeciwko nim. I nie dotyczyło wyłącznie ich dwójki, a każdego, zaangażowanego w sprawę.
Ale fizyczność też niosła ze sobą zagrożenia. Sprawiała, że zaczynało się mieć oczekiwania od drugiej osoby, samemu odsłaniając swoje słabe punkty. Po pewnym czasie to się samo działo, bezwiednie, i niektórzy nie mieli na to wpływu. On sam swoimi reakcjami powiedział Nickowi o wiele za dużo. Za głośno westchnął, gdy chwycił go za włosy, zbyt wyczuwalnie zadrżał, gdy zszedł z pocałunkami na szyję. A już na pewno nie powinien zagryzać wargi, gdy Travers go ugryzł. To były reakcje, którymi nie chciał się dzielić, bo nakierowywały drugą osobę na swoje potrzeby. Ale jednocześnie nie potrafił odtrącić i zignorować tej przyjemności, którą odczuwał. Nie potrafił się powstrzymać przed tym, by opuścić dłonie i mocno złapać Traversa za biodra, by ukryć twarz w zagłębieniu między jego szyją a ramieniem. Nie umiał nie rozkoszować się zapachem jego ciała. Nie umiał albo nie chciał. Nieważne która to była opcja - efekt był ten sam.
Na moment się zawahał. Chciał złapać go za rękę, powstrzymać przed rozpięciem spodni. Przerwać to szaleństwo, które zdecydowanie poszło za daleko. Najpierw brzęknął pasek, potem zaszeleścił materiał, gdy poszedł guzik. Z każdą kolejną chwilą miał coraz mniej czasu na zdecydowaną reakcję. Powinien to przerwać. Ale z jakiegoś powodu wygiął plecy i uniósł biodra nieznacznie, by pomóc Nickowi pozbyć się z siebie spodni. Nie zastanawiając się nawet nad tym, co robi, sam sięgnął do jego spodni. Rozpiął je jedynie, nie zsuwał z bioder. Wślizgnął dłoń pod materiał, ale nie zaciskał jej. Za to sięgnął ustami jego ramienia. Wgryzł się w ciało, mocno i boleśnie, tak żeby został ślad. Zupełnie jakby chciał wywołać tym gestem mocniejszą, gwałtowniejszą reakcję.
Ale fizyczność też niosła ze sobą zagrożenia. Sprawiała, że zaczynało się mieć oczekiwania od drugiej osoby, samemu odsłaniając swoje słabe punkty. Po pewnym czasie to się samo działo, bezwiednie, i niektórzy nie mieli na to wpływu. On sam swoimi reakcjami powiedział Nickowi o wiele za dużo. Za głośno westchnął, gdy chwycił go za włosy, zbyt wyczuwalnie zadrżał, gdy zszedł z pocałunkami na szyję. A już na pewno nie powinien zagryzać wargi, gdy Travers go ugryzł. To były reakcje, którymi nie chciał się dzielić, bo nakierowywały drugą osobę na swoje potrzeby. Ale jednocześnie nie potrafił odtrącić i zignorować tej przyjemności, którą odczuwał. Nie potrafił się powstrzymać przed tym, by opuścić dłonie i mocno złapać Traversa za biodra, by ukryć twarz w zagłębieniu między jego szyją a ramieniem. Nie umiał nie rozkoszować się zapachem jego ciała. Nie umiał albo nie chciał. Nieważne która to była opcja - efekt był ten sam.
Na moment się zawahał. Chciał złapać go za rękę, powstrzymać przed rozpięciem spodni. Przerwać to szaleństwo, które zdecydowanie poszło za daleko. Najpierw brzęknął pasek, potem zaszeleścił materiał, gdy poszedł guzik. Z każdą kolejną chwilą miał coraz mniej czasu na zdecydowaną reakcję. Powinien to przerwać. Ale z jakiegoś powodu wygiął plecy i uniósł biodra nieznacznie, by pomóc Nickowi pozbyć się z siebie spodni. Nie zastanawiając się nawet nad tym, co robi, sam sięgnął do jego spodni. Rozpiął je jedynie, nie zsuwał z bioder. Wślizgnął dłoń pod materiał, ale nie zaciskał jej. Za to sięgnął ustami jego ramienia. Wgryzł się w ciało, mocno i boleśnie, tak żeby został ślad. Zupełnie jakby chciał wywołać tym gestem mocniejszą, gwałtowniejszą reakcję.