Mieli na spokojnie dużo czasu, więc i Mulciber z niczym nie poganiał. W między czasie przyniesiono mu zamówioną kawę, której zapachem i smakiem mógł się rozkoszować. Znacznie bardziej znośnym, niż perfumy Camille. Czekając na opinię i decyzję z jej strony w sprawie umowy.
Ostatnio organizowane sabaty były, dość widowiskowe. Jeśli wspomnieć do nieszczęsne Beltame. I o ile Litcha była spokojna, nie wiadomo co odbędzie się na nadchodzącym Lammas, już za miesiąc. Jeżeli zapotrzebowanie będzie większe, wystarczy, że Camilla napisze do nich list z prośbą o kolejną dostawę. Wtedy ponownie umówią się na konkretny termin.
Nie miała uwag. To bardzo dobrze.
Potwierdził słowem. Sytuacje bywają różne. Zawodowe i prywatne. Jednak na każdą okoliczność trzeba być przygotowanym, nie wiedząc, kiedy świece mogą okazać się być potrzebne i w jakiej ilości.
Camille podpisała oba egzemplarze, ale oddała jeden? Richard jednak poprosił o zwrot drugiego. Podpis z jego strony, czy brata nie znajdował się na dokumentach, nie mając pewności czy ów sporządzona umowa będzie odpowiadała Delacour. A skoro pewność ta już była, Richard mógł złożyć także swój podpis na obu dokumentach. Wtedy zaś oddać jej jeden. A drugi, schować do teczki.
Przy kolejnych słowach Camille, nie spodziewał się, iż oni otrzymają upominek od niej. Z jakiej okazji? Dobrej współpracy? Szybkiego podjęcia tematu i rozwiązania problemu? Richard zmarszczył lekko brwi, kiedy odłożył teczkę na bok. Odebrał torebkę, zajrzawszy do środka. ”Wino?” – pomyślał, poznał kształ butelki. Wyjął ją, aby sprawdzić może nazwę, pochodzenie. Ono było, francuskie. ”Na Merlina… Nie uwolnimy się od tej pieprzonej Francji.” – przeszło mu przez myśl. Klienta z pochodzenia francuskiego, co samo nazwisko i jej akcent mogły zdradzać. Teraz dostali w prezencie wino. Nie okazał tego po sobie, udając zaskoczenie i jednocześnie wdzięczność.
- To uprzejme z Pani strony. Ale naprawdę, nie trzeba było.Odpowiedział z uprzejmym uśmiechem. Schował butelkę do środka i odstawił pakunek na ziemię, obok swojej torby. Co teraz? Co dalej? Interes mieli zakończony. Pozostawało jeszcze może kilka rzeczy, ale to jednocześnie też dobry moment, aby zakończyć spotkanie. Tylko nie dopił kawy.
- Wracając jeszcze na chwilę do umowy. W kwestii zapłaty, dobrze byłoby się umówić z celu jej dokonania. Byłaby wstanie Pani przygotować zadeklarowaną kwotę w umowie, w ciągu tygodnia?
Zapytał. Zasugerował. Im szybciej, tym lepiej i na cały kwartał się od niej uwolnią. A jeżeli nie, wyśle może faktycznie do niej Margaret. Albo Roberta. Niech sam pozna dobrze im płacącego klienta osobiście i chwalącego ich usługi. W końcu kupowała świece wykonane przez jego i jego córkę.